Dornie

Dornie
Tuż pod Eilean Donan Castle

niedziela, 19 listopada 2017

Luboń Wielki (1022) - Beskid Wyspowy

18 października 2017 r.

Pogoda bywała już lepsza, ale... sprawdzamy prognozy na new.meteo.pl i po 12-tej ma nie padać - wierzymy i idziemy :-)
Dzisiaj w planach Luboń Wielki (1022 m n.p.m) - najwybitniejszy szczyt  Beskidu Wyspowego.
Parkujmy w Rabce Zaryte pod Kościołem i cmentarzem na dużym parkingu i idziemy najpierw w przeciwnym kierunku do naszego celu... Przechodzimy przez most nad rzeką Rabą i idziemy wąską drogą asfaltową w kierunku przysiółku Skalisne (czarny szlak). 


Po drodze mijamy wrak samolotu i malownicze ruiny domu.




Po przejściu 1,4 km schodzimy z asfaltu w lewo na błotnisto- wodny szlak żółty i czarny. 
Po 900 m żółty szlak odchodzi w prawo, a my czarnym szlakiem- głównie polami - dochodzimy (1100 m) do szlaku zielonego, którym docieramy prawie do Raby Niżnej. Przecinamy drogę krajową 28 i nadal idziemy zielonym szlakiem lekko okrążając nasz główny cel. 





Po 3 km opuszczamy szlak zielony i trochę na przełaj (ok. 100 m) docieramy do szlaku czerwonego prowadzącego już na Lubań Wielki.







Szlakiem czerwonym do schroniska na szczycie mamy  1,5 km ponad 300 m przewyższenia, więc to najbardziej intensywny odcinek.
Tuż przed szczytem klimat robi się bardziej zimowy i jeszcze bardziej mglisty.

















W małym schronisku na szczycie raczymy się ciepłymi i zimnymi napojami i integrujemy ze schroniskowym kotkiem :-)










Ze szczytu planujemy zejść szlakiem niebieskim, ale po drodze niechcący zbaczamy ze szlaku i w końcu schodzimy zielonym, przez co na koniec drepczemy ponad kilometr asfaltem...


Informacje praktyczne:
Początek i koniec trasy - Rabka Zaryte - Kościół
Całość trasy - 15,5 km
Suma przewyższeń - 818 m
Czas przejścia - 3 h i 40 min
Czas wycieczki z odpoczynkiem w schronisku - 6 godzin.

niedziela, 22 października 2017

Lofoty - magiczne wyspy

30-31 lipca 2017 z Tromso na Lofoty

Wczorajszy dzień był pełen słońca. Dziś budzi nas deszcz bębniący o namiot... Próbujemy przeczekać opady, ale nie udaje się i niestety musimy zwijać namiot w deszczu. Podjeżdżamy na lotnisko w Tromso i odbieramy czwartego członka ekipy, który właśnie doleciał. Pogoda bez zmian, ale aż tak bardzo nas to nie martwi, bo dziś w planach mamy głównie przejazd samochodem. Z Tromso na Lofoty jest ponad 400 km. Po sześciu godzinach jazdy w deszczu docieramy na Lofoty. Zaczynamy szukać noclegu, ale okazuje się, że na niektórych kempingach nie można rozbijać namiotów w taką pogodę, bo podłoże jest zbyt miękkie i mogłoby się zniszczyć...
W końcu znajdujemy duży kemping Sandsletta, na którym można rozbić namiot, ale są też domki i to w przystępnej cenie. 
Przestronny domek dla 4 osób kosztował za dobę 550 koron (ok. 250zł. Nie planowaliśmy takich wydatków, ale postanowiliśmy zaszaleć, a przy okazji wysuszyć wszystkie rzeczy.

 W domku jest kaloryfer - nastawiamy go na maksa i wszystko schnie błyskawicznie. Jest też mini zaplecze kuchenne, a 20 metrów od domku łazienki z prysznicami i ciepłą wodą. Przez kilkanaście godzin korzystamy z tych luksusów.

Przed snem w środku domku rozkładamy mokry namiot i teraz suszy się już wszystko :-)












Rankiem wpada do nas śliczny duży, szary i bardzo towarzyski kot.




Wchodzi do domku, robi szybki obchód, a następnie wskakuje na samochód i układa się wygodnie na boxie, pokazując wszystkim kto tu jest panem :-)







 Sandsletta jest dużym kempingiem położonym nad fiordem - Vatnfjord. Dla turystów dostępnych jest kilkanaście domków (3,4,8 - osobowych) oraz wydzielone miejsca na namiot, niektóre pięknie położone tuż nad samym morzem.

 Około godziny 11 chmury nieco ustąpiły, a my opuszczamy nasz cieplutki domek. W poprzedni dzień przejechaliśmy dużą część największej wyspy archipelagu Lofotów, czyli Austvagoy, ale mgła i chmury nie pozwoliły na podziwianie widoków, więc dzisiaj wracamy ok 30 km tą samą drogą

Na zdjęciu obok widok na wyspę Holdoya z miejsca przy drodze E10 (68.4483026, 14.9004156)


Lofoty to niesamowicie malownicze miejsce. Wszędzie widzimy miejsca warte sfotografowania. 
Na zdjęciu obok kościół Vagan w wiosce Kabelvag zwany również Katedrą Lofocką. Jest to największy drewniany budynek w północnej Norwegii. 





























Po trzech godzinach jazdy samochodem docieramy do miejscowości Sydalen w zachodniej części wyspy Austvagoy, skąd wyruszamy na szczyt Kroktinden (707 m).

Na szczyt prowadzi ścieżka - początkowo przez pola, potem las,  następnie przez lekko podmokłe trawy. Ostatni kilometr to już pokonywanie skalistych odcinków, gdzie szlak nie jest zbyt  dobrze widoczny. 



Im wyżej jesteśmy, tym piękniejsze widoki na wciśnięte w ląd fiordy, wysepki i górskie grzbiety.







Trasa na szczyt liczy zaledwie 4 km, ale do pokonania jest niemałe przewyższenie, bo aż 700m. 





Wejście zajmuje nam około 2 godzin.
Widok ze szczytu Kroktinden (707m) jest piękny - przywodzi nam na myśl nasze rodzime Tatry. Na zdjęciu obok sąsiedni i wyższy o prawie 50 m szczyt - Kroktindem (755m)

Po zejściu ze szczytu przejeżdżamy 7 km i dojeżdżamy do malowniczego mostu prowadzącego na wyspę Gimsoya. 




Przez tą niedużą wyspę  przejeżdżamy tylko 3 km i kolejnym mostem dostajemy się na wyspę Vestvagoy.





Na wsypie Vestvagoy
Po godzinie 21 docieramy na miejsce noclegu, czyli przepiękną plażę Uttakleiv. Za wjazd na plaże oraz możliwość rozbicia namiotu płaci się wrzucając przy wjeździe pieniądze do skrzynki.



Parking przy plaży zapchany jest maksymalnie, ale udaje nam się wjechać na miejsce, które właśnie ktoś opuścił. 



Zdecydowanie nie lubimy zatłoczonych miejsc, ale klimat tej plaży nas zaczarował i wszyscy zgodnie stwierdzamy, że zostajemy na noc.


Rozbijamy namiot na trawiastych wydmach przy plaży. Miejsce naprawdę jest cudowne. Siedząc przy betonowym stoliku podziwiamy zachód słońca. 




Nad ranem przeżywamy lekki stresik, gdy rozpędzone owce z głośnym beczeniem biegają obok namiotu i potykają się o odciągi, ale na szczęście ani owcom, ani nam nic się nie stało ;-)



















Informacje praktyczne:
  • Sandsletta kemping z domkami na wyspie Austvagoy (68.335907, 14.497698)
  • szczyt Kroktinden - parking 68.287778, 14.360027
        - cała trasa - 8km,
        - przewyższenie 700m,
        - czas wycieczki 4 godziny (w tym 2 h 50 min w ruchu)

  • plaża Uttakleiv - 68.209483, 13.503855

niedziela, 15 października 2017

Okolice Tromso - Tromsdalstinden (1238 m n.p.m)

28-29 lipca 2017 - z Nordkapp do Tromso.

Z nostalgią opuszczamy północny skrawek Europy i około 15-tej zaczynamy podróż na południe.

Żegnają nas urocze reniferki, które tym razem nie biegają po drodze, tylko grzecznie pasą się poniżej jezdni.


Do Tromso mamy ponad 600 km (9 godzin jazdy). Planujemy zrobić większą część trasy jeszcze w tym dniu, bo na następny zaplanowaliśmy wejście na szczyt w okolicach Tromso. 



Na szczęście dzień tutaj o tej porze trwa nieustannie i gdyby tylko nie trzeba było spać można by eksplorować całe 24 godziny na dobę ;-)








Po godzinie 21-ej znajdujemy idealne miejsce na nocleg. Jest plaża z widokiem na góry i WC niecałe 100 m od naszego biwaku.



Miejsce po prostu jak z bajki! Rozkładamy sprzęt biwakowy i przed 23 - cią zasiadamy do obiadu.
W tak pięknych okolicznościach przyrody zupki z torebek smakują wyśmienicie.




Nocleg w drodze z Nordkapp do Tromso (70.057566, 22.452188)



Mokre buty suszymy na rozgrzanym trzystukilometrową trasą silniku. Naprawdę niezły patent :-)

Słońce zaszło i za parę miunut wzeszło, ale nam brak ciemności nie przeszkadza w zaśnięciu - po intensywnym dniu prawie w każdych warunkach śpi się dobrze.





Tradycyjnie wstajemy dość wcześnie i gnamy do Tromso - największego miasta Norwegii z tych położonych za kołem podbiegunowym.






Po drodze zatrzymujemy się w co ładniejszych miejscach, a takich w Norwegii nie brakuje :-) 


Około 16 docieramy do Tromso, ale nie wjeżdżamy do centrum miasta, które położone jest na wyspie. Przed mostem skręcamy w prawo i jedziemy 3 km do doliny Tromsdalen, skąd prowadzi szlak na szczyt Tromsdalstinden. 


Początkowo około 2,5 km idziemy leśną drogą, którą swobodnie można jechać rowerem i tak też robią turyści - podjeżdżają rowerami i zostawiają je w lesie, przy drodze - niekoniecznie przypięte do czegokolwiek... Później skręcamy w lewo i tym razem już wąską ścieżką idziemy jeszcze około kilometra przez las, w którym trochę dręczą nas komary, muchy i upał... Nikt z nas nie spodziewał się, że za kołem podbiegunowym będziemy narzekać na zbyt wysoką temperaturę...


W końcu wychodzimy na teren trawiasty i tutaj też ulgę przynosi nam wiejący wiatr. 







Po chwili dostajemy dodatkowe chłodzenie od sporych łat śniegu.







Po trawie i śniegu czeka na nas strome podejście po kamieniach i nie to jest wybrukowana ścieżka... Szlak nie jest wytyczony dokładnie - prowadzi po prostu w górę po mniejszych i większych kamieniach i trzeba być bardzo ostrożnym, bo łatwo o skręcenie nogi na kołyszących się głazach.



Im jesteśmy wyżej, tym  piękniejsze widoki, a klimatyczne mgły wchodzące w doliny zapierają nam dech w piersiach.







Na szczycie Tromsdalstinden  (1238 m)
Na szczycie jesteśmy około 20-tej. Jest sporo ludzi, ale też dużo miejsca na to, żeby się rozłożyć i nacieszyć oczy widokami.






W ogóle nie mamy ochoty wracać w doliny - tutaj jest jak w niebie! Cieszymy się, bo nie musimy się martwić, że zapadnie zmrok :)




Na szczycie spędzamy około 1,5 godziny i w końcu jakiś głos rozsądku skłonił nas do opuszczenia tego pięknego miejsca.





Na szczęście nie trzeba wracać tą samą drogą. Idziemy dalej wzdłuż długiego grzbietu i teraz mamy inne, chyba jeszcze piękniejsze widoki, którym uroku dodaje ciepłe światło  zachodzącego słońca.











W niższych partiach trzeba pokonać kilka strumyków i to wcale nie takich małych. 

Stwierdzamy, że Norwegowie nie starają się zbytnio ułatwiać turyście chodzeniach po górach. Nam to odpowiada - lubimy wyzwania :-)


Praktyczne informacje: 
28 lipca w okolicach Tromso  słońce zachodzi parę minut po północy, a wchodzi o 1:20, więc do wędrówek po górach mamy praktycznie całą dobę!

Wejście na szczyt: 
- parking przy wyjściu na szczyt  Tromsdalstinden  - GPS 69.631849, 19.030911 )
- całość trasy - 15,5 km, 
- czas wycieczki 7h 50 min (w tym 5h  - czas trasy w ruchu)
- przewyższenie - ok. 1210 m