Po południu 22 grudnia w drodze do Palenicy Białczańskiej zachwycamy się pięknym widokiem gór i błękitnym niebem... Niestety im bliżej jesteśmy gór, tym mniej je widać… a w końcu całe zostają przykryte szarymi chmurami…
Po godzinie 16 dojeżdżamy do parkingu i zaczyna się już lekko ściemniać. Pan parkingowy, prawie się przeżegnał, gdy usłyszał, że wybieramy się do Schroniska w Pięciu Stawach… ;-)
Po 25 minutach dochodzimy do Wodogrzmotów Mickiewicza
i zakładamy to co niezbędne, czyli czołówki i raczki.
i zakładamy to co niezbędne, czyli czołówki i raczki.
![]() |
Dolina Pięciu Stawów nocą |
Szlak do Pięciu Stawów prawie cały pokryty
jest lodem
i śniegiem. Po chwili marszu zaczyna towarzyszyć nam delikatny deszczyk – na szczęście jeszcze nie wieje…
i śniegiem. Po chwili marszu zaczyna towarzyszyć nam delikatny deszczyk – na szczęście jeszcze nie wieje…
Klimat jest cudowny – cisza, spokój… Co jakiś czas wyłączamy
czołówki, żeby chłonąć nocną tatrzańską atmosferę – szczyty wydają się jeszcze
potężniejsze, a człowiek czuje się taki malutki…
50 metrów przed schroniskiem sprawdzają się prognozy
meteorologów i dopadają nas mocne podmuchy wiatru.
![]() |
Schronisko w Pięciu Stawach |
W schronisku pustki- razem z nami 12 osób, z czego 8 to
Litwini – tyle osób było na jadalni.
Rano 23 grudnia wychodzimy na szlak o godzinie 6.30. Nie
jest już ciemno, ale pierwsze promienie słoneczne zobaczymy dopiero gdzieś za
godzinę.
Teraz mamy okazję obserwować to co najpiękniejsze, czyli zmieniające
się barwy na niebie, które tworzą piękne tło dla tatrzańskich szczytów.
Dość mocno wiejący, ciepły halny szybko roztapia lód i
zmiękcza śnieg na szlakach. Podczas wędrówki często zapadamy się po kolana –
chyba czas przejść na dietę ;-)
Po 25 minutach dochodzimy do czarnego szlaku na Kozi Wierch. Śnieg na
szlaku raczej miękki, tylko ostatni fragment podejścia lekko zmrożony.
Jak
widać na zdjęciach po wystającej trawie i kamieniach - śniegu nie jest dużo.

![]() |
Tuż przed szczytem... |
Po 1 h i 40min. podejścia stajemy na grani i wielki podmuch
wiatru zmusza nas do przyklęknięcia…
Odczekujemy chwilę, aż wiatr się trochę uspokoi i idziemy w kierunku szczytu.
Na zdjęciu obok ostatni fragment drogi - przechodzimy go ostrożnie i stajemy na szczycie :-)
Na zdjęciach poniżej widoki ze szczytu.
W dole Czarny Staw Polski (teraz zupełnie biały ;-)) i fragment Wielkiego Stawu P.
Na horyzoncie po prawej Krywań (2496m)
Widok w stronę Tatr Wysokich oraz na Dolinę Pięciu Stawów.
Najwyższe tatrzańskie szczyty prezentują się rewelacyjnie - pośrodku Gerlach (2665m), Rysy (2503m), Wysoka (2565m)
Widok na zachód - najwyższy widoczny szczyt pośrodku- Świnica (2301m)

Odczekujemy chwilę, aż wiatr się trochę uspokoi i idziemy w kierunku szczytu.
Na zdjęciu obok ostatni fragment drogi - przechodzimy go ostrożnie i stajemy na szczycie :-)
![]() |
Kozi Wierch - 2291 m |

Na horyzoncie po prawej Krywań (2496m)
Widok w stronę Tatr Wysokich oraz na Dolinę Pięciu Stawów.
Najwyższe tatrzańskie szczyty prezentują się rewelacyjnie - pośrodku Gerlach (2665m), Rysy (2503m), Wysoka (2565m)
Widok na zachód - najwyższy widoczny szczyt pośrodku- Świnica (2301m)
Widoki są cudowne. Patrzymy na najbardziej uczęszczane szczyty – Kościelec, Granaty, Świnica -nigdzie nie widać żywej duszy, nawet na Kasprowym pusto…

Początek zejścia wymaga większej uwagi i skupienia - choć zdjęcie tego w ogóle nie oddaje - naprawdę jest tam stromo...
Podczas zejścia spotykamy 6 podchodzących turystów.

W dolinie trochę ze smutkiem patrzymy jak z godziny na godzinę ubywa śniegu, a stawy ani myślą zamarzać...
Czy to na pewno grudzień....???
W schronisku, w którym nadal raczej pusto, robimy krótką przerwę.
![]() |
Początek czarnego szlaku od schroniska do Doliny Roztoki |
Podczas zejścia Doliną Roztoki spotykamy sporo podchodzących turystów. Większość przygotowana na zimowe warunki, ale zdarzają się też osoby próbujące dotrzeć do schroniska bez raków, raczków czy nawet kijków… Kilka osób mając problem z utrzymaniem równowagi już na początku szlaku pyta nas, jak to wygląda dalej. Po otrzymaniu informacji, że dalej jest jeszcze gorzej i bez raczków nie dadzą rady – mimo wszystko postanawiają iść dalej. Ciekawe, jak im poszło.
Kolejny udany zimowy wypad za nami. Mamy nadzieję, że zima nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa i wkrótce na szczytach pojawi się świeży, biały puch! :-)
Zadni Granat - 20 grudnia 2015 r.
Jeszcze przed wschodem słońca - ok. 7 - wyruszamy ze

W trakcie drogi do Czarnego Stawu Gąsienicowego niebo zaczyna nabierać cieplejszych barw...

Po dojściu widzimy dwóch turystów na środku zamarzniętego (tak nie do końca..) stawu.
My jednak postanawiamy obejść staw - tchórze... ;-)

Idąc wzdłuż stawu obserwujemy kolejnych śmiałków, którzy maszerują środkiem na druga stronę...
Na zdjęciu obok Czarny Staw z lodem, który nie wzbudził naszego zaufania... ;-) z tyłu malowniczy Kościelec.
![]() |
Czarny Staw z topniejącym powoli lodem... |
Zmarzły Staw (1788 m) - chociaż na to nie wygląda jest solidnie zamarznięty...
Powyżej stawu pięknie prezentują się lodowe nacieki. Jest godzina 8.40.
Powyżej stawu pięknie prezentują się lodowe nacieki. Jest godzina 8.40.


Od Koziej Dolinki (1940 m) rozpoczyna się konkretne podejście. Oczywiście zdjęcie nie oddaje w ogóle nachylenia stoku...
Tatry Wysokie, w dole Przedni Staw Polski.

Widok na Mały Kozi Wierch (2228 m), Gąsienicową Turnię (2280 m) i Świnicę (2301 m), z tyłu Tatry Zachodnie.


W drodze powrotnej maszerujemy już środkiem Czarnego Stawu. Rzesze wędrujących po nim turystów przez cały dzień nieco nas ośmieliły ;-)
Otoczenie Doliny Gąsienicowej - zdjęcie zrobione 200 m od schroniska.
Pogoda, siły i widoki dopisały - oby więcej takich wypadów! :-)
Świnica - 19 grudnia 2015 r.
W Zakopanem śniegu nie widać, jednak wystarczy znaleźć się na

Z Kuźnic na Kasprowy Wierch wyruszamy po godzinie 8.00 - dość późno jak na wyjście w góry, ale planujemy podziwiać zachód słońca nad Tatrami, więc aż tak bardzo nam się nie spieszy.
Poranek szarobury, lekko mży i słońca nie widać, ale prognozy były dobre, więc ruszamy pełni nadziei :-)
Po przejściu około 1 km szlak robi się nieprzyjemnie śliski. Wydeptana ścieżka pokryta jest sporą warstwą lodu i trudno znaleźć miejsce na postawienie stopy...
I tutaj pierwszy raz zakładamy świeżo zakupione mini raczki, które okazały się rewelacyjnym patentem na takie właśnie warunki!

- stopa nie męczy się tak jak w rakach, bo raczki pracują razem z butem,
- szybko się je zakłada i ściąga (jakieś 20 sekund),

- przejście po kamienistym fragmencie szlaku (bez śniegu i lodu) nie jest problemem, jak w przypadku zwykłych raków.
Polecamy raczki do bezpiecznych przejść do schronisk, czy na często uczęszczanych szlakach, gdzie zwykle zalega lód. Oczywiście na nie jest to dobra opcja do zdobywania szczytów... ;-)
Już na Myślenickich Turniach z mgieł i chmur zaczynają wyłaniać się piękne widoki.


Chmury przelewające się nad Goryczkowymi przełęczami i szczytami wyglądają zjawiskowo. Przyspieszamy kroku, bo chcemy podziwiać to zjawisko jeszcze z Kasprowego...
Po stronie słowackiej nadal morze chmur - tam chyba musi odbywać się cała produkcja... ;-)

Po naszej stronie już prawie "czysto", więc wzrok sam ucieka na tereny sąsiadów.
Na Kasprowym chwila przerwy na odpoczynek, posiłek
i oczywiście na zdjęcia.

Na Świnickiej Przełęczy (2051m) zmieniamy raczki na raki oraz kijki na czekany i rozpoczynamy podejście.

Na trasie sporo turystów, są to głównie kursanci z instruktorami.
Po drodze otrzymujemy wskazówki od schodzących sympatycznych turystów, które podejście jest najlepsze.
Wejście strome, wymaga ostrożności
i uwagi, ale dziś nie było bardzo trudno, mimo że śnieg uciekał czasami spod stóp...
Na szczycie dość tłoczno - grupa kursantów, my oraz Adam z Ulą (obiecujemy przesłać zdjęcia ;-))
Widok ze Świnicy na oświetloną słowacką stronę.

![]() |
Świnicka Przełęcz (2051 m ) |
Początkowo był plan zejścia do Murowańca czarnym szlakiem od Świnickiej Przełęczy, jednak nawis śnieżny skutecznie nas zniechęcił...
Na zdjęciu obok - kursanci próbujący zejść z pomocą liny.
Idziemy w kierunku Przełęczy Liliowe. Słońce jest już dość nisko.
Robimy przerwę na kanapkę i ciepłą herbatę.
W towarzystwie jeszcze dwóch sympatycznych turystów z okolic Bielska czekamy na zachód słońca ;-)
Zachód oczywiście cudowny - nic dodać, nic ująć...
Klimat po zachodzie też wspaniały... Tylko zaczyna się błyskawicznie ochładzać i oczywiście ściemniać, więc nie zwlekając zbyt długo schodzimy zielonym szlakiem do Doliny Gąsienicowej.
![]() |
Przełęcz Liliowe tuż po zachodzie słońca |
![]() |
Przełęcz Liliowe |
![]() |
W drodze do Murowańca |

A pod schroniskiem wita nas upiorny bałwanek. Trochę przypomina nam surykatkę - może to ze zmęczenia... ;-)
To był cudowny dzień!
Zawrat - 20 lutego 2015 r.
Dolina Gąsienicowa przez Zawrat do Doliny Pięciu Stawów Polskich.

Zamarznięty staw poorany jest wydeptanymi ścieżkami, wykorzystujemy jedną z nich i szybko docieramy do szlaku na Zawrat.

Przed stromym podejściem do Zmarzłego Stawu zakładamy raki - tak na wszelki wypadek, bo śnieg raczej miękki... Przy stawie możemy już podziwiać prawie całą trasę wiodącą na Zawrat (nie wydaje się daleko...)


Oczywiście warto było dreptać, bo widoki z Zawratu (2158 -wg mapy, 2159 - wg innych źródeł) są naprawdę cudowne.

Na przełęczy dokonaliśmy tradycyjnego zdjęcia w wyskoku, wykonanego przez jednego ze spotkanych tam turystów.
Podczas zejścia oszczędzamy kolana i stosujemy powszechny podczas zejść system zwany "dupozjazdem";-) Sprawdza się świetnie w tych warunkach, tylko przez następne godziny czekamy na wyschnięcie spodni... Mimo tego było warto, bo oszczędzamy czas i siły :-)

Schodzimy do Doliny Pięciu Stawów Polskich po drodze robiąc przerwy na podziwianie naszych pięknych Tatr, których chyba nigdy nie będziemy mieć dosyć
![]() |
Dolina Pięciu Stawów Polskich |
![]() |
Wielki Staw Polski |
![]() |
Schronisko w Dolinie Pięciu Stawów Polskich |
Szpiglasowy Wierch (2172 m) - 18.02.2015 r.
Parkujemy w Palenicy Białczańskiej o godzinie 7.20 i wyruszamy do Doliny Pięciu Stawów Polskich.


Temperatura (- 12 st) zachęca do szybkiego marszu i po 2 godzinach i 20 min jesteśmy już w schronisku :-)
Podłoże sprzyjało przemieszczaniu się- nie za twardo, nie za miękko - szło się super!
Widoki w dolinie nie zawiodły...
I w końcu wyszliśmy z cienia - od razu zrobiło się cieplej ;-)


W schronisku udało nam się zdążyć przed przerwą w bufecie, która trwa od godziny 10 do 11 i zadowoleni dokonujemy kolejnej (kto jest w temacie ten wie, dlaczego "kolejnej" ;-) degustacji szarlotki.

Tempo marszu mamy nie za szybkie - takie piękne widoki wokół...
Patrzymy na małe czarne przemieszczające się punkciki (ludziki) - nie ma ich za dużo więc jest w tym jakiś urok ;-)

Podejście pod przełęcz wygląda na zdjęciach jak marsz po lekko pochylonym terenie... Było raczej stromo, ale szło się dobrze, buty super trzymały się podłoża a raki przydały się dopiero przy wejściu na szczyt.
I ostatnie metry przed wejściem na przełęcz - łańcuchy dziś były zbędne...

Z przełęczy wchodzimy na Szpiglasowy Wierch - już w rakach, głównie ze względu na przerażające widoki po bokach grani prowadzącej na szczyt.

Na szczycie spotykamy parę kruków.


Schodzimy do Morskiego Oka. Po drodze podziwiając cudowne zimowe krajobrazy.

Wrażenie na nas zrobiły "lukrowane" pola śnieżne, które sprawiały wrażenie tafli wody...
Dolina Pięciu Stawów Polskich
Luty, sporo śniegu, wybraliśmy się na tzw. "Piątkę".
Dolina Pięciu Stawów Polskich położona na wysokości powyżej 1665 m n.p.m. jest najrozleglejszą polską wysokogórską doliną. Jak sama nazwa wskazuje, w dolinie znajduje się pięć stawów: Przedni, Zadni, Czarny, Mały i Wielki. Ten ostatni- największy- ma powierzchnię 34,1 ha i głębokość sięgającą aż do 79,3 m.
Dolina jest bardzo malownicza zarówno w zimie jak i o każdej innej porze roku.
Przyjechaliśmy na parking do Palenicy Białczańskiej, niebo zasłonięte chmurami nie napawało optymizmem, choć jak się wpatrzyliśmy bardzo dokładnie- można było dostrzec przebijające się słoneczko:)
Idąc Doliną Roztoki pokazywało się nam coraz więcej błękitu.
Dolina Pięciu Stawów Polskich położona na wysokości powyżej 1665 m n.p.m. jest najrozleglejszą polską wysokogórską doliną. Jak sama nazwa wskazuje, w dolinie znajduje się pięć stawów: Przedni, Zadni, Czarny, Mały i Wielki. Ten ostatni- największy- ma powierzchnię 34,1 ha i głębokość sięgającą aż do 79,3 m.
Dolina jest bardzo malownicza zarówno w zimie jak i o każdej innej porze roku.
Przyjechaliśmy na parking do Palenicy Białczańskiej, niebo zasłonięte chmurami nie napawało optymizmem, choć jak się wpatrzyliśmy bardzo dokładnie- można było dostrzec przebijające się słoneczko:)
Idąc Doliną Roztoki pokazywało się nam coraz więcej błękitu.
Śniegu sporo, ale nie poddawaliśmy się
i szybko zdobywaliśmy z każdym krokiem wysokość. Przy końcówce podejścia już zachwycaliśmy się zimowym obrazem Doliny.
Dotarliśmy na zasłużona przerwę. W schronisku tradycyjnie czekała szarlotka:)
Wracaliśmy tym samym szlakiem, ponieważ w okresie zimowym szlak obok wodospadu Wielka Siklawa jest zamknięty. Strome zejście rozpędziło Konrada, po kilku krokach w biegu "zanurkował" głową w śnieg. Bardzo nas ten widok rozbawił:) Chciał chyba szybko wrócić do domu, bo wieczorem świętowaliśmy Jego urodziny,a "tort" czekał:)
Szpiglasowa Przełęcz
Celem naszej wyprawy był Szpiglasowy Wierch, jednak mgły i brak widoków zmusiły nas do wycieczki tylko na Szpiglasową Przełęcz leżącą na wysokości 2110 m n.p.m. Z Palenicy Białczaskiej, Doliną Roztoki ruszyliśmy do Doliny Pięciu Stawów Polskich, a z niej na Szpiglasową Przełęcz. Standardowo przerwa na "Piątce". Mimo, iż kwiecień, w górach zimowo.
Widoki, które towarzyszyły nam podczas podejścia, nie da się ukryć były mgliste...
Cel zdobyty, dalej kierunek- Morskie Oko. I z tej strony widoki były troszkę inne:)
Tatry zimą to również moja specjalność. Bystra zimą jest przecudna.
OdpowiedzUsuńNasze góry to są jednak piękne zimą! <3
OdpowiedzUsuń