Senja

Senja
Husfjellet - Senja - Norwegia

środa, 8 lipca 2020

Via ferrata -Grete Klinger - Steig

28 czerwca 2020 r.

Po dwóch latach przerwy wyruszamy w końcu na ferraty do Austrii!
Na początek wybieramy dość łatwą ferratę B/C Grete Klinger - Steig
w Alpach Ennstalskich.



W miejscowości Trofaiach zjeżdżamy na lokalną drogę. Końcówkę dojazdu do parkingu pokonujemy szutrową, dobrze utrzymaną drogą (GPS parkingu   47.471442, 14.969310).

Przed godziną siódmą wyruszamy na szlak.
Po około 700 m dochodzimy do parkingu nieopodal schroniska górskiego Hirnalm, gdzie również można spokojnie zostawić samochód.


 GPX, który ściągamy ze strony Bergsteigen.com prowadzi nas szeroką drogą, dużymi zakosami. Dostrzegamy w lesie dość stromą ścieżkę oznaczoną palikami, więc postanawiamy skrócić nieco trasę i to  nam się udaje.


Po 1 h i 15 minutach widzimy między drzewami metalową linę - w końcu dochodzimy do początku ferraty :)




Pierwsze odcinki to bardzo proste przejścia w lesie  - głównie "A". 
Lina nie jet szczególnie pomocna - dodaje tylko pewności krokom. 






Mijamy mini jaskinię i cieszymy się, że pojawia się coraz więcej skał.
Po chwili lina znika i czeka nas teraz długi odcinek spaceru po lesie.





W końcu wychodzimy z lasu i pojawiają się wyczekiwane widoki i już ciekawsze odcinki ferraty :-)












Na punkcie widokowym - szczycie Fahnenkopfl (1648 m) robimy przerwę na kanapkę i odpoczynek. 




Po krótkim odcinku o trudności A/B zaczyna się najciekawszy odcinek ferraty - miejsce kluczowe o trudności B/C. Przede wszystkim rozpoczyna się wąskim, przepaścistym, poziomym przejściem (B), które robi wrażenie mimo, że nie jest trudne technicznie. 






Później dość strome, choć krótkie wejście, wymagające oswojenia z ekspozycją i to już właściwe wszystkie trudności na tej trasie...










Na szczyt Vordernberger Mauer (1776 m) dochodzimy odcinkiem B/C już bez większych trudności. 




  Na szczycie zdejmujemy sprzęt ferratowy, ale okazało się, że nie do końca słusznie, bo jeszcze przy jednym wejściu była lina do asekuracji. Zakładamy sprzęt ponownie.



Po przejściu ferraty czeka nas około 3 godzin dojścia do parkingu, podczas którego pokonujemy trasę przez widokowe, kwieciste szczyty - aż do przełęczy Rottorl.



Z przełęczy zaczyna się już konkretne, strome zejście.
U wylotu doliny robimy jeszcze przerwę przy wodospadzie. Wymoczenie zmęczonych stóp w lodowatej wodzie to cudowne zwieńczenie wycieczki górskiej :) 

Nad naszymi głowami gromadzą się deszczowo-burzowe chmury...
Ostatnie kilometry pokonujemy szybkim tempem i... trzeba przyznać mamy wyczucie czasu - przy samochodzie zaczyna padać i to konkretnie!


Wsiadamy do samochodu i gnamy 106 km do Bad Mitterndrof - naszego miejsca wypadowo -noclegowego.

Informacje praktyczne
- ferrata Grete Klinger - Steig w Alpach Ennstalskich
- GPS parkingu 
47.471442, 14.969310
- trudność ferraty A/B - w jednym miejscu C
- czas przejścia ferraty - 1 h 30 min

- czas przejścia całej trasy (z postojami, zdjęciami, jedzeniem) - 8 h.


poniedziałek, 1 czerwca 2020

Los Angeles

9-10 luty
Dwa ostatnie dni naszego USA TOUR spędzamy w Mieście Aniołów, czyli w Los Angeles.

 Nocleg m
amy maksymalnie blisko centrum, ale w jeszcze w miarę rozsądnej cenie i z przyzwoitymi warunkami. Motel to Hollywood Inn Motel na Hollywood Boulevard, więc blisko do najważniejszych atrakcji. Przed wyjazdem wykupujemy kartę Go Los Angeles Card na dwa dni i z nią zwiedzaliśmy Los Angeles.




Odwiedzamy Aquarium
of the Pacific, w którym największe wrażenie robią na nas przecudne meduzy i urocze  smoki morskie.















Drugą naszą atrakcją była trzygodzinna wycieczka, podczas której mieliśmy zobaczyć wieloryby. 
Niestety, wycieczka okazała się totalną klapą i ze statku zobaczyliśmy tylko dużo mgły  i panoramę miasta z perspektywy oceanu...

Znad oceanu przenosimy się na spore wysokości, bo wjeżdżamy windą na 70. piętro budynku OUE Skyspace LA.


Z góry widzimy całe miasto oraz w oddali  znany, nie tylko kinomanom, napis HOLLYWOOD na wzgórzach Hollywood Hills.
















Ostatnim punktem dzisiejszego dnia jest Hollywood, a tam oczywiście Hollywood Walk of Fame- Aleja Gwiazd 

oraz muzeum Madame Tussauds, czyli znani i lubiani zaklęci w wosku.











W ostatnim dniu przed wylotem odwiedzamy  Warner Bros Studios.
Przejeżdżamy meleksem po uliczkach z budynkami znanymi z planów filmowych.
Później oglądamy rekwizyty z takich filmów jak: Batman, Harry Potter, Przyjaciele.


Przy wyjściu ze studia można poczuć się jak najwyższej klasy gwiazda filmowa, bo na chwilę otrzymujemy do rąk oryginalną statuetkę OSKARA :-)











Ostatnią atrakcją, która wszystkim mocno podnosi poziom adrenaliny, jest park rozrywki Knott's Berry i oczywiście rollercoastery.
Po takich emocjach nie mamy problemów z zaśnięciem w samolocie :-)



niedziela, 17 maja 2020

Grześ i Rakoń - maj 2020


16 maja - Dolina Chochołowska - Grześ - Rakoń

Po zimnym, majowym tygodniu, z opadami nie tylko deszczu, ale i śniegu, wybieramy się na pierwszą - po długiej przerwie - wycieczkę w Tatry. 

Powyżej schroniska bez zmian.
Takie widoki to balsam dla duszy spragnionej gór i natury :-)

Niestety, maszerując Doliną Chochołowską (około godziny 8-9) trzeba ciągle schodzić z drogi, bo ruch samochodowy jest naprawdę duży.





Czegoś takiego nie było tutaj nigdy i mamy nadzieję, że to tylko chwilowe. 






W chochołowskim schronisku szarlotka straciła cały swój urok, bo podawana jest w styropianowym pudełku i z plastikowym widelcem. Z pewnością to zniechęci do konsumpcji osoby, którym ekologia leży na sercu...



W dolinie prawdziwa wiosna.

Widoki w drodze do schroniska.











Szlak na Grzesia miejscami pokryty jest śniegiem, ale nie jest go dużo.

 Na zdjęciu - widok z Grzesia w stronę Rakonia i Wołowca






Na Rakoniu (zdjęcie obok) również wiosna.
Jest ciepło i prawie bezwietrznie - pogoda wymarzona :-)



Z Rakonia widzimy ludzi powoli podchodzących po śniegu od Doliny Chochołowskiej Wyżniej na Przełęcz Zawracie.
Chwilę zastanawiamy się, czy na tym stromym odcinku nie ma jakichś trudności i czy zejście będzie bezpieczne.

Dowiadujemy się, że największym problemem jest zapadający się i usuwający spod stóp śnieg. 


Ale przy zejściu nie jest to duży problem. 
Śnieg nie jest zlodzony, jest miękko i schodzi się całkiem dobrze. Nasze raczki pozostają w plecakach.






Po zejściu pierwszej najbardziej stromej części można zastosować dupozjazd lub jak ktoś woli zjazd na butach.





Tym sposobem, w miarę szybko można pokonać sporą część zejścia ;-)
W dolinie już tylko krótkie fragmenty szlaku w lesie pokryte są śniegiem.
Pod koniec czeka nas jeszcze przeprawa przez wodnisto-błotny odcinek.


Wisienką na torcie naszej wyprawy są spotkane w dolinie najbardziej chochołowskie z wszystkich kwiatów :-) 




Informacje praktyczne:
- trasa: Siwa Polana -  Dolina Chochołowska - Grześ - Rakoń - Przełęcz Zawracie - Dolina Chochołowska Wyżnia - Dolina Chochołowska - Siwa Polana
- dystans - 26 km
- czas trasy - 8 godzin.
- przewyższenie  - 1080 m