Senja

Senja
Husfjellet - Senja - Norwegia

piątek, 22 stycznia 2016

Smerek (1222 m) - Bieszczady

Choć prognozy pogody nie są zbyt obiecujące my nie odpuszczamy i wyruszamy na kolejną bieszczadzką wyprawę. Tym razem postanawiamy zdobyć Smerek, który ma reputację bardzo widokowego szczytu z przecudną panoramą...


Wyruszamy żółtym szlakiem z Wetliny, a konkretnie z parkingu w Starym Siole pod sklepem ABC (10 zł za cały dzień).





Początkowo pogoda nie najgorsza. Wędrujemy przez łąkę na której wbite są słupki z zamieszczonymi oznaczeniami żółtego szlaku. 

Po godzinie i 10 min. docieramy do bardzo przyjemnej wiaty, w której aż miło napić się ciepłej herbaty. 














Po kolejnych 20 minutach marszu wchodzimy na Przełęcz M. Orłowicza (1093 m) i dalej idziemy czerwonym szlakiem w kierunku Smereka.
Przełęcz M. Orłowicza 
Zaczynając naszą wędrówkę ku górze jeszcze podziwiamy dosyć dobrze widoczne najbliższe szczyty. 







Podczas podchodzenia widoczność znacznie się pogarsza, chmury obniżają się i nie widzimy już prawie nic. Jedyne co podziwiamy to piękne ośnieżone i oblodzone krzaki w pobliżu szlaku.



W połowie podejścia wiatr zaczyna coraz bardziej wiać, ale na szczycie prawie zupełnie odpuszcza.
Na Smereku (1222 m) mamy widok tylko na krzyż, znaki i ławeczki. Przecudną panoramę nie dane nam jest dzisiaj podziwiać...



I znowu warunki pogodowe uniemożliwiają nam zejście wcześniej zaplanowaną trasą. Bardzo słaba widoczność, nieprzetarty szlak i brak oznaczeń w zasięgu wzroku zmuszają nas do powrotu tym samym szlakiem.
Gdy schodzimy śnieg pada już dosyć konkretnie, zasypując przedeptaną chwilę wcześniej ścieżkę.





Cała trasa, w tym dwie przerwy w wiacie, zajęła nam 3 h i 40 min.
Stare Sioło - Przełęcz Orłowicza - 1 h 30 min
Przełęcz Orłowicza - Smerek - 35 min
Smerek - Stare Sioło - 1 h 35 min

Jasło (1153 m) - Bieszczady

W Bieszczadach pięknej pogody brak. Przynajmniej takiej, która gwarantowałaby super widoki...
Wychodzimy z Cisnej.
W planie mamy Małe Jasło (1102 m) i Jasło (1153 m).



 
Na początku szlak prowadzi trasą kolejki, ale tylko przez most, później skręcamy w prawo i wędrujemy już wzdłuż rzeki.


Początkowo trasa jest łagodna, ale gdy zaczynamy oddalać się od rzeki, robi się dość stromo...










Szlak prowadzi cały czas lasem, ale zimowy, czarodziejski klimat z ośnieżonymi drzewami w ogóle nam się nie nudzi.





















Po około 2 godzinach marszu (gdzieś na wysokości 900 m n.p.m.) musimy już przecierać szlak, bo nie widać żadnych śladów i śniegu jest naprawdę dużo... 
Od czasu do czasu zapadamy się po uda, ale przeważa śnieg do kolan.

Przed Małym Jasłem zatrzymujemy się na chwilę na punkcie widokowym - mamy szczęście nawet coś widać ;-)



Małe Jasło (1097 m) - docieramy tutaj w 2 godz. i 50 min.
Trochę nas to martwi, bo 3 godziny miało nam zająć wejście na Jasło... A do Jasła według mapy jeszcze trochę zostało. Próbujemy trochę przyspieszyć, ale w takim śniegu jest to niemożliwe, więc dalej brniemy żółwim tempem... ;-)

Dodaj napis






Orientację w terenie mocno utrudnia śnieg, który przysypał oznaczenia szlaku. Gdy tylko udaje nam się odnaleźć pod śniegiem biało-czerwony znaczek szlaku- odśnieżamy go z myślą o kolejnych turystach ;-)

Na zdjęciu po lewej drzewko ze znaczkiem ukrytym, a po prawej już odśnieżonym :-)












Pięknych widoków może nie ma, ale klimat jest niesamowity...








 Po 4 godzinach i 15 minutach docieramy na szczyt  (wg mapy miały to być 3 godziny...). 








Jasło (1153 m)
Początkowo planowałyśmy zrobić pętlę i zejść czerwonym szlakiem przez Okrąglika i Fereczatą do Smereka, ale myśl o przecieraniu kolejnego szlaku skutecznie nas zniechęciła do pętelki i wracamy tą samą trasą.


W drodze powrotnej naszym oczom ukazał się fragment błękitu :-)
Taki miły akcent na zakończenie super wycieczki!
Całość wycieczki - 7 godzin.
Wejście 4 h 15 min.
Zejście tą samą, ale już przetartą przez nas trasą - 2 h 45 min















niedziela, 17 stycznia 2016

Skrzyczne (1257 m) - Beskid Śląski

Skrzyczne to kolejny szczyt z Korony Gór Polski.
Udało nam się "zdobyć" szczyt w pięknych zimowych warunkach, czyli takich, jakie najbardziej lubimy :-)

 
Na wyprawę wyruszamy 17 stycznia 2016 r. zielonym szlakiem z centrum Szczyrku.
Dzień wcześniej był dość mocny (jak na tegoroczną zimę) opad śniegu - około 10 cm, ale szlak był już przedeptany, więc szło się bardzo dobrze.
 
Podczas marszu zachwycamy się przede wszystkim zimowym klimatem,  którego tak brakuje nam tej zimy podczas górskich wędrówek. 

 
 

Po około godzinie marszu dochodzimy do siatek zabezpieczających narciarzy przed wypadnięciem ze stoku. Od tego miejsca co jakiś czas pokonujemy w poprzek stok narciarski. 
 

Jest niedziela, warunki super, więc na stokach ruch całkiem spory. Na szczęście udaje nam się uniknąć zderzenia.... ;-)
Skrzyczne 1257 m n.p.m.






Dojście na szczyt zajmuje nam niecałe 2 godziny. 









 
Z tarasu widokowego robimy zdjęcia, ale widoczność jest ograniczona, więc uwieczniamy na nich głównie narciarzy...



Mróz nie jest bardzo duży - może -5°C, ale wiatr robi swoje, dlatego z prawdziwą przyjemnością spędzamy chwile w ciepłym schronisku na Skrzycznem.




Do Szczyrku schodzimy niebieskim szlakiem, który początkowo prowadzi razem z zielonym. 
Zejście zajmuje nam około 1 godziny.




Szlak bardzo przyjemny, szczególnie odcinki w lesie, gdzie nie wieje i nie trzeba uważać na szusujących narciarzy... ;-)
Widoki, zwłaszcza zimą, są godne polecenia! :-)

niedziela, 10 stycznia 2016

Wysoka - Pieniny - styczeń 2016

Na szczycie Wysokiej (1050m)
Zdobyć Koronę Gór Polski - to taki plan na najbliższy rok :-)
Niektóre ze szczytów zostały kiedyś już odwiedzone, ale to nie ma znaczenia. 
Nasz pierwszy cel to Wysoka (Wysokie Skałki, 1050 m n.p.m) - najwyższy szczyt Pienin.
Chciałoby się powiedzieć, że skoro styczeń to będzie wejście zimowe... Ale z taką ilością śniegu - nie ma szans. 

W drodze do Szczawnicy naszym oczom ukazują się nasze ukochane góry, czyli Tatry i robimy obowiązkowy postój na zdjęcie :-)

 
Szlak na Wysoką rozpoczyna się w miejscowości Jaworki. Początek marszu to wędrówka pięknym Wąwozem Homole.



 Wysokie wapienne ściany wąwozu robią na nas duże wrażenie.


 






Potok płynący dnem wąwozu jest prawie cały zamarznięty, ale słychać wodę, która płynie pod lodem.
 Wędrówkę wąwozem ułatwiają metalowe schody...
















Z Wąwozu Homole wychodzimy na Polanę - Dubantowska Dolina, gdzie znajdują się Kamienne Księgi, w których według legendy zapisane są ludzkie losy.
Kamienne Księgi

Zbaczamy nieco ze szlaku na szczyt, aby dojść do punktu widokowego, który znajduje się tuż przy wyciągu krzesełkowym i stoku narciarskim.

 
 Warunki na szlaku były bardzo dobre tylko gdzieniegdzie pojawiały się niespodzianki w postaci lodowiska... Udaje nam się pokonać je małymi krokami.




Jakieś 10 minut przed szczytem zatrzymujemy się na punkcie widokowym. Zachwyca nas piękne niebo i oczywiście panorama Tatr.

 


Końcówka podejścia jest dosyć stroma, ale całe wejście na szczyt, które zajęło nam około 1 godz. i 40 min. nieszczególnie męczące...















Widok ze szczytu Wysokiej  - na wschód.










 


Widok na Trzy Korony
i Babią Górę




Tatry - widok z Wysokiej.