Senja

Senja
Husfjellet - Senja - Norwegia

środa, 27 marca 2019

Austria skiturowo - Wysokie Taury


Szczyt - Figerhorn (2743 m).
Marzec 2019 r.


Za cel naszego drugiego wyjazdu skiturowego do Austrii obieramy Wysokie Taury. Przede wszystkim dlatego, że są wysokie i liczymy, że wczesną wiosną śniegu tutaj nie zabraknie.
Naszą bazą wypadowo - noclegową jest miasto Lienz, a konkretnie jego obrzeża, bo tutaj znajdujemy  nocleg w dość przystępnej cenie, za to z różnymi niedociągnięciami, które przemilczymy.

1 dzień
W pierwszy dzień wybieramy się na nieco krótszą wycieczkę, bo po całej nocy spędzonej w samochodzie nie chcemy się przeforsować.

W miejscowości Kals am Grossglockner skręcamy na boczną drogę, która po chwili okazuje się płatną.
Pobieramy bilecik i przejeżdżamy za szlaban. Płaci się w automacie w drodze powrotnej. Za ponad 6 godzin pobytu za szlabanem płacimy 10 euro. Jeżeli nie przekroczy się 6 godzin - 7 euro.

Parkujemy tuż przy wejściu na szlak. Nieduży parking wzdłuż drogi pomieści około 10 samochodów. Gdy docieramy tam przed godziną 9 parking jest już prawie pełny.




Śniegu jest wystarczająco, aby po zejściu z drogi założyć od razu narty. Już po kilkudziesięciu metrach czujemy, że to będzie naprawdę ciepły dzień. Zrzucamy kolejne warstwy odzieży i smarujemy foki, do których śnieg klei się niemiłosiernie.





Naszym celem jest szczyt Figerhorn (2743 m). Podejście do wysokości ok. 2500 m  jest w miarę łagodne.



Ostatnie 200 m to już stromy trawers. 













Na zdjęciu powyżej - Grossglockner (3798 m) - najwyższy szczyt Austrii, który możemy podziwiać na podejściu oraz z naszego szczytu.

Sam szczyt - Figerhorn -  jest dość rozległy i gdy dochodzimy pod krzyż do wypoczywającej grupki skiturowców bez problemu znajdujemy jeszcze miejsca leżące ;-)



 Zjeżdżając zbaczamy jeszcze na pięknie opadający i mało zjeżdżony stok, czyli mamy ok. 200 m dodatkowego przyjemnego kręcenia.

Informacje praktyczne:

- czas wycieczki - 5h 30 min.
- suma przewyższeń - 1100 m
- dystans ok. 10 km
- trudność trasy - 2 (w skali 1-5), czyli raczej łatwa i przyjemna wycieczka z pięknymi widokami
- szczyt Figerhorn (2743 m) w paśmie Glocknergruppe w Wysokich Taurach
- GPS parkingu: 47.017414, 12.686099, parking niedaleko miejscowości Kals am Grossglockner

środa, 13 marca 2019

Austria Skiturowo

Austria - tym razem nie ferraty, a skitury i mamy nadzieję, że to pierwszy, ale nie ostatni raz :-)

Pierwszego dnia naszego trzydniowego pobytu w Niskich Taurach w Austrii
poranek wita nas słoneczną i bezwietrzną pogodą. 
Dziś w planach mamy szczyt Griesmoarkogel (2009 m). Startujemy niedaleko miejscowości Kalwang. 
Z Polski, a konkretnie od granicy w Chyżnem, do parkingu jest 580 km- tj. niecałe 7 godzin jazdy. My po drodze zatrzymujemy się jeszcze na dwugodzinną drzemkę i na miejscu jesteśmy o godzinie 8 rano, prawie wypoczęci i gotowi do marszu.


Zajmujemy jedno z ostatnich miejsc na małym parkingu
w lesie i ruszamy na szlak.







Warunki śniegowe w pierwszej części podejścia nie rozpieszczają - twardo, lodowato, a w lesie jedynie kilka centymetrów zbitego śniegu.



Całe szczęście im wyżej, tym lepiej.


Gdzieś w połowie podejścia każdy z nas wie, że to będzie dobry dzień :) 




Piękna pogoda i coraz większa warstwa świeżego śniegu potęguje to uczucie.





Warunki śniegowe nie zawiodły:) 
Szczyty oczywiście wywiane, twarde, a momentami lodowate. 








Zjazdy ze względu na wystawę południową mamy w lekko osiadłym puchu, ale nie zabrakło 40-50 cm puszku w miejscach bardziej zacienionych. 





Cała wycieczka zajęła nam 6h 30 min i pokonaliśmy w sumie 14 km.






Był to nasz pierwszy i ostatni dzień idealnej pogody na tym wyjeździe, który wykorzystaliśmy maksymalnie pod kątem czasu i sił, jakie w nas jeszcze drzemały po nie do końca przespanej nocy.
























Informacje praktyczne: 

- góry - Seckauer Tauren podgrupa górska Niskich Taurów
- miejsce startu - Unterwald - GPS parkingu 47.419796, 14.640993
- czas dojścia na szczyt Griesmoarkogel (2009 m) - 2h 30 min
- przewyższenie na szczyt ok. 1000 m






niedziela, 10 lutego 2019

Góry Rondane - Norwegia

9 - 10 sierpnia 2017 r.

Na zakończenie naszej norweskiej przygody postanawiamy odwiedzić jeszcze najstarszy park narodowy Norwegii Rondane i tam wejść na najwyższy szczyt tego pasma, czyli Rondeslottet (2178 m).

Stromą, krętą i lekko zakorkowaną drogą wydostajemy się z miejscowości Geiranger i wspinamy się na przełęcz  Dalsnibba (1038 m). Szczyt Dalsnibba (1495 m), na który można wjechać autem płatną i bardzo, bardzo stromą drogą został zdobyty na poprzedniej wyprawie.


Z Geiranger  do Rondane mamy ok. 160 km. Z miejscowości Otta jedziemy ok. 15 km do osady Mysuseter, z której prowadzi płatna droga (20 koron) do parkingu Spranget (4 km).   



Na parkingu można wypożyczyć rower, którym szutrową drogą dociera się (6,4 km) do schroniska Rondvassbu.

My tą szutrową drogę pokonujemy na piechotę, a widoki są przepiękne! Stalowe niebo, ciemne góry, zielono-słomkowe, pokryte porostami pagórki, a w oddali wysokie szczyty...



Schronisko Rondvassbu
Nie dochodzimy do schroniska, bo w planie mamy znalezienie bardziej dzikiego miejsca na nocleg ;-) 
Ale fakt, że schronisko jest pięknie położone nad jeziorem Rondvatnet.



Idziemy jeszcze ponad 2 km szlakiem, który prowadzi na najwyższy szczyt gór Rondane i w dolinie znajdujemy przecudne miejsce! 
Nie możemy uwierzyć własnym oczom, ale na dużej, równej polance czeka idealne miejsce na namiot, a do tego kamienne meble, czyli stolik i fotele!
Z parkingu do naszego noclegu przeszliśmy 8,5 km, robiąc 430 m przewyższenia.
Podoba nam się tutaj wszystko - góry wkoło, strumyk tuż obok, kamienne meble i klimatyczne mgiełki... 

Miejsce na nocleg rewelacyjne, ale zimna noc na wysokości 1500 metrów dała nam się we znaki... Dopiero poranek i śniadanie w śpiworze pozwoliło na ogrzanie zmarzniętego ciała :-)


Po śniadaniu wyruszamy w kierunku naszego celu, czyli najwyższego szczytu gór Rondane - Rondslottet. Co prawda wszystkie szczyty wokół doliny są przykryte chmurami, ale liczymy, że zanim dojdziemy chmury się podniosą.  

Dochodzimy do przełęczy, z której mamy super widok na dolinę z jeziorkami. Niestety, szczyty nadal w chmurach. 





Na szczycie Vinjeronden (2044 m)
Wchodzimy w chmurę jeszcze z nadzieją na błękit, ale po dojściu do szczytu Vinjeronden (2044 m) - z miejsca noclegu 3,2 km i 580 m przewyższenia -rezygnujemy z naszego celu. 





Do szczytu Rondslottet (2178 m) pozostało nam 1,3 km. Nie jest to dużo. Jednak marsz w totalnej mgle i mocnym wietrze na szczyt, z którego zobaczymy mgłę nie ma dla nas sensu, więc trochę zawiedzeni wracamy do obozowiska.


Odpalamy palnik by przed drogą pożywić się chińską zupką. Zwijamy obóz i ruszamy do parkingu mając świadomość, że jest to jednocześnie początek długiego powrotu do domu... 




Informacje praktyczne:
- GPS parkingu  Spranget -  61.835182, 9.731421
- z parkingu na szczyt Vinjeronden 2044 m) - ok. 12 km, przewyższenia ok. 1000 m. (do szczytu Rondslottet jeszcze 1,3 km - może jeszcze kiedyś go zdobędziemy :))

- z parkingu do domu na południu Polski - ponad 2300 km :-)