2 i 3 lipca 2019 r.
To, co najbardziej niesamowite w tym parku, to urozmaicony krajobraz: wodospady, wijące się rzeki, jeziora, pola śnieżne, mniejsze i większe bloki skalne, wygładzone przez lodowiec skalne pola i oczywiście olbrzymia przestrzeń ;)
Zostawiamy samochód na parkingu w miejscu, gdzie jutro zejdziemy ze szlaku.
Idziemy 2 km asfaltem do końca drogi do Lakshola.

Gdy teren zaczyna się mocniej wznosić (tym samym osuszać), owady nieco odpuszczają. Można dłużej przystanąć bez ryzyka pożarcia przez natrętne stworzenia.
Ale my swój domek mamy na plecach, więc przeprawiamy się długim mostem na drugą stronę szerokiej rzeki i idziemy w stronę jeziorek, gdzie zaplanowaliśmy nasz nocleg.

Poranek jest cudowny. Na niebie jedna klimatyczna chmurka, a w powietrzu ani jednego komara! Taki park Rago kochamy najbardziej ;)
Zwijamy nasz obóz i pełni pozytywnej energii zaczynamy drugi dzień wędrówki po tym magicznym terenie.
Po drodze musimy pokonać dość sporą przeszkodę... I jest szansa, że podczas przechodzenia przyspieszymy naszą podróż i spłyniemy z wodospadem w dół doliny... ;)


Park Narodowy Rago - to jedno z piękniejszych miejsc odwiedzonych podczas wyprawy "Norwegia 2019".
To, co najbardziej niesamowite w tym parku, to urozmaicony krajobraz: wodospady, wijące się rzeki, jeziora, pola śnieżne, mniejsze i większe bloki skalne, wygładzone przez lodowiec skalne pola i oczywiście olbrzymia przestrzeń ;)
Zostawiamy samochód na parkingu w miejscu, gdzie jutro zejdziemy ze szlaku.
Idziemy 2 km asfaltem do końca drogi do Lakshola.
Tu rozpoczyna się nasza właściwa wędrówka, czyli na początku przede wszystkim mokradła i rzesze much i komarów. Szczególnie te rzesze dają nam w kość...
Czasami trzeba dość mocno kombinować, aby przedostać się suchą stopą przez zalany teren. Nie zawsze się to udaje. Trzeba przyznać, że szlak z pewnością nie jest nudny. Mosty, mostki, kładki, moczary i grzęzawiska urozmaicają całą trasę.

Po około 5 godzinach dochodzimy do chatki Storskoghytta, gdzie w naprawdę przyzwoitych warunkach można przenocować.
Ale my swój domek mamy na plecach, więc przeprawiamy się długim mostem na drugą stronę szerokiej rzeki i idziemy w stronę jeziorek, gdzie zaplanowaliśmy nasz nocleg.

Na prawie idealnie gładkiej skale rozbijamy nasz namiot, który najpierw pełni funkcję moskitiery. W środku, nie będąc nękanym przez latające bestie, można spokojnie spożyć posiłek... ;)
Wszędzie w koło góry i lodowce.
Olbrzymie głazy pozostawione przez lodowiec robią na nas wrażenie. Niektóre są tak potężne, że można się na nie wspinać.
Jesteśmy za kołem podbiegunowym i początkiem lipca trwa tutaj nadal dzień polarny, ale spać jednak trzeba...
Poranek jest cudowny. Na niebie jedna klimatyczna chmurka, a w powietrzu ani jednego komara! Taki park Rago kochamy najbardziej ;)
Zwijamy nasz obóz i pełni pozytywnej energii zaczynamy drugi dzień wędrówki po tym magicznym terenie.
Po drodze musimy pokonać dość sporą przeszkodę... I jest szansa, że podczas przechodzenia przyspieszymy naszą podróż i spłyniemy z wodospadem w dół doliny... ;)


Wodospad ma swój początek w jeziorze Litlverivatnet i z wielkim hukiem spada 230 metrów w dolinę.

Informacje praktyczne.
Pierwszy dzień:
- parking przy drodze - GPS 67.441844, 15.743068,
- z parkingu idziemy 2 km asfaltem wyjścia na szlak (GPS 67.452324, 15.774935),
- do noclegu przy jeziorku ok. 14 km (GPS 67.448833, 15.929933),
- polecamy jeszcze spacer po pobliskich górkach - my robimy jeszcze około 4 km.
Pierwszy dzień:
- parking przy drodze - GPS 67.441844, 15.743068,
- z parkingu idziemy 2 km asfaltem wyjścia na szlak (GPS 67.452324, 15.774935),
- do noclegu przy jeziorku ok. 14 km (GPS 67.448833, 15.929933),
- polecamy jeszcze spacer po pobliskich górkach - my robimy jeszcze około 4 km.
Drugi dzień:
- od noclegu do wodospadu ok. 7 km
- od wodospadu do parkingu ok. 6 km
- od wodospadu do parkingu ok. 6 km
- czas przejścia 5 h (oczywiście z dużą ilością czasu na podziwianie widoków ;)
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz