Senja

Senja
Husfjellet - Senja - Norwegia

niedziela, 7 lutego 2016

Jaskinia Lodowa Scărişoara - Rumunia - lipiec 2015

Jaskinia Scărişoara to pierwsze miejsce, które odwiedziliśmy podczas naszej rumuńskiej wyprawy. 
Jaskinia znajduje się w górach Bihor 150 km od granicy z Węgrami (540 km od Nowego Sącza). 









Jest to największa lodowa jaskinia Rumunii i przez cały rok utrzymuje się tam ujemna temperatura. 


Jaskinię zwiedzamy się z miejscowym przewodnikiem, który dość sporo o niej opowiada, niestety po  rumuńsku... 



 
 














Do groty dość długo schodzimy stromymi schodami. Z każdym krokiem czujemy, jak spada temperatura...




Koszt zwiedzania to 11 lei (ok.11 zł) 
Czas zwiedzania około 30 min.


wtorek, 2 lutego 2016

Sapanta - Wesoły Cmentarz (Rumunia)

Sierpień 2015
Wesoły Cmentarz to ostatni punkt naszej osiemnastodniowej rumuńskiej wyprawy.

Sapanta znajduje się  93 km od granicy z Węgrami (500 km od Nowego Sącza).

Atrakcją tego cmentarza są jego drewniane, kolorowe krzyże nagrobne.
  





Każdy krzyż zawiera obrazek, który informuje o życiu, wykonywanym zawodzie lub przyczynie śmierci nieboszczyka. 

Pod obrazkiem znajduje się pisemna informacja o zmarłym, ale dla nas niestety niezrozumiała... 


 
Na cmentarzu znajduje się około 800 krzyży, więc jest trochę obrazków do oglądania.

 






Sporo malowideł przedstawiało pasterzy
i gospodynie domowe, ale też egzekucje, jak na obrazku poniżej...





















Było też kilka osób, które wsławiły się nadużywaniem alkoholu...

Niektórzy ginęli w wypadkach...





















 Koszt wstępu to 10 lei (10 zł) + 5 lei za fotografowanie.

czwartek, 28 stycznia 2016

Turbacz (1310 m) - Gorce

Widok na Tatry w drodze na Turbacz
Kolejny szczyt z korony naszych gór zdobywamy 28 stycznia 2016 r.
Pogoda nie zachwyca, ale według prognoz ma się wypogodzić w okolicach zachodu i wschodu słońca...
Nie zastanawiając się długo wyruszamy na Turbacz planując nocleg w schronisku.

Wychodzimy z Nowego Targu (Kowaniec) szlakiem żółtym. Niebo jest całkowicie zachmurzone, ale liczymy na te obiecane przejaśnienia podczas zachodu... 
Po trzech godzinach marszu dochodzimy do schroniska. Słońce gdzieś właśnie zachodzi, a nad Turbacz nadciągnęły nowe tabuny chmur i  widoczność jest minimalna. Dzisiaj ze zdjęć nie będzie nic.

 Wstajemy o 6 rano, żeby zdążyć na piękny wschód słońca...
Pogoda nie zachwyca, ale jednak czujemy ten fajny klimat towarzyszący świtowi :-)



Turbacz  (1310 m)
Wierzchołek Turbacza jest zalesiony i widoki nie robią specjalnego wrażenia, ale pomiędzy drzewami można wypatrzeć tatrzańskie szczyty.




 
 Do Nowego Targu schodzimy szlakiem zielonym.
Niebo zasnute jest ciężkimi chmurami, które "odcięły" Tatrom wszystkie wyższe szczyty... ;-) 

Mimo tego, że to środek zimy- na szlaku panuje wiosna i to niestety wczesna wiosna - na ścieżce króluje mokra śnieżna breja, a poza nią lód i woda... Nie ma się co dziwić  - wieje halny, a na termometrze powyżej 7 stopni... 

Nie jest to najlepszy czas na górskie wędrówki.

wtorek, 26 stycznia 2016

Delta Dunaju - lipiec 2015

Pelikany


Początkowo planowaliśmy spędzić w Delcie Dunaju 2-3 dni, ale ostatecznie wybraliśmy się jedynie na czterogodzinną przejażdżkę motorówką.


Stało się tak po opowieściach małżeństwa, które spotkaliśmy podczas pobytu nad morzem. Opowiedzieli nam o strasznej ilości komarów, które bezlitośnie atakowały ich podczas noclegu na kampingu w Delcie Dunaju.


 

Do miejscowości Murighiol przybyliśmy za późno, aby móc przebierać wśród ofert przewoźników i móc się targować o dobra cenę. Zaraz po przyjeździe podjechał do nas "tambylec" z ofertą przejażdżki w cenie wysoce niekonkurencyjnej. Nie zdecydowaliśmy się od razu, ponieważ chcieliśmy poszukać czegoś tańszego. Jego oferta to 180 euro za 4 osoby. Wiedzieliśmy już, że jest to bardzo wysoka cena, więc chcieliśmy się jeszcze rozejrzeć za czymś tańszym.


Czapla szara
Podjechaliśmy do Informacji Turystycznej, aby wykupić wstęp na teren Delty Dunaju. Bardzo ciężko było się dogadać z panem z informacji, ponieważ jedyny język jakim mówił to rumuński. Opłata dzienna za wstęp do parku to 5 lei (5 zł) od osoby i 10 lei za samochód. 










Sokół



Nie mając już możliwości znalezienia niczego tańszego musieliśmy zdecydować się na tamtą ofertę.
Mimo iż cena była bardzo wysoka to nie żałowaliśmy ani złotówki. 


Dodaj napis







Nasz przewodnik okazał się absolutnie fantastyczny. Starał się jak mógł, aby wynaleźć jak najwięcej różnego rodzaju stworzeń zamieszkujących Deltę. Opowiadał o wszystkim, co dotyczyło Delty i robił to bardzo ciekawie. Oczywiście znajomość języka angielskiego była konieczna.
 



 
Zabrał nas również na farmę rybacką swojego brata. Warunki życia na takich farmach trochę nas przeraziły, a trochę zadziwiły. Ludzie mieszkają tam w lepiance.

 
 
Gospodarz tej farmy był samowystarczalny - miał tam wszystko - kurnik, ogród warzywny, agregat i oczywiście telewizję!


 Farma znajdowała się na małej wyspie. Przewodnik poczęstował nas wędzoną rybą - słoną, ale pyszną. 

   


Na resztki z rybek "polowało" stado milutkich kotków.





 


Podczas naszej przejażdżki przewodnik opowiedział nam o pracy rybaków i zasadach połowu. 

 



Uratowaliśmy też kilka stworzeń, które zaplątały się w sieci i gdyby nie nasze "ratowanie" za jakiś czas byłby już martwe... Taki przewodnik z dobrym sercem. Bardzo nas tym ujął. 

Na zdjęciu obok kormoran "dziękuje" za uratowanie życia... ;-)  Był tak przerażony i przemoczony, że po puszczeniu na wolność nie był w stanie wzbić się w powietrze...



Raki i szczupak - tuż przed odzyskaniem wolności














Rząd pelikanów



Ibis

Kojot - podobno przekleństwo dla gatunków
zamieszkujących Deltę Dunaju


Czapla biała
Pelikany


Szczudłonogi

Orzeł bielik

Ibisy stojące nieruchomo w dziwnej pozycji - nasz przewodnik też nie wiedział, co one robią...