Dornie

Dornie
Tuż pod Eilean Donan Castle

wtorek, 26 stycznia 2016

Delta Dunaju - lipiec 2015

Pelikany


Początkowo planowaliśmy spędzić w Delcie Dunaju 2-3 dni, ale ostatecznie wybraliśmy się jedynie na czterogodzinną przejażdżkę motorówką.


Stało się tak po opowieściach małżeństwa, które spotkaliśmy podczas pobytu nad morzem. Opowiedzieli nam o strasznej ilości komarów, które bezlitośnie atakowały ich podczas noclegu na kampingu w Delcie Dunaju.


 

Do miejscowości Murighiol przybyliśmy za późno, aby móc przebierać wśród ofert przewoźników i móc się targować o dobra cenę. Zaraz po przyjeździe podjechał do nas "tambylec" z ofertą przejażdżki w cenie wysoce niekonkurencyjnej. Nie zdecydowaliśmy się od razu, ponieważ chcieliśmy poszukać czegoś tańszego. Jego oferta to 180 euro za 4 osoby. Wiedzieliśmy już, że jest to bardzo wysoka cena, więc chcieliśmy się jeszcze rozejrzeć za czymś tańszym.


Czapla szara
Podjechaliśmy do Informacji Turystycznej, aby wykupić wstęp na teren Delty Dunaju. Bardzo ciężko było się dogadać z panem z informacji, ponieważ jedyny język jakim mówił to rumuński. Opłata dzienna za wstęp do parku to 5 lei (5 zł) od osoby i 10 lei za samochód. 










Sokół



Nie mając już możliwości znalezienia niczego tańszego musieliśmy zdecydować się na tamtą ofertę.
Mimo iż cena była bardzo wysoka to nie żałowaliśmy ani złotówki. 


Dodaj napis







Nasz przewodnik okazał się absolutnie fantastyczny. Starał się jak mógł, aby wynaleźć jak najwięcej różnego rodzaju stworzeń zamieszkujących Deltę. Opowiadał o wszystkim, co dotyczyło Delty i robił to bardzo ciekawie. Oczywiście znajomość języka angielskiego była konieczna.
 



 
Zabrał nas również na farmę rybacką swojego brata. Warunki życia na takich farmach trochę nas przeraziły, a trochę zadziwiły. Ludzie mieszkają tam w lepiance.

 
 
Gospodarz tej farmy był samowystarczalny - miał tam wszystko - kurnik, ogród warzywny, agregat i oczywiście telewizję!


 Farma znajdowała się na małej wyspie. Przewodnik poczęstował nas wędzoną rybą - słoną, ale pyszną. 

   


Na resztki z rybek "polowało" stado milutkich kotków.





 


Podczas naszej przejażdżki przewodnik opowiedział nam o pracy rybaków i zasadach połowu. 

 



Uratowaliśmy też kilka stworzeń, które zaplątały się w sieci i gdyby nie nasze "ratowanie" za jakiś czas byłby już martwe... Taki przewodnik z dobrym sercem. Bardzo nas tym ujął

Na zdjęciu obok kormoran "dziękuje" za uratowanie życia... ;-)  Był tak przerażony i przemoczony, że po puszczeniu na wolność nie był w stanie wzbić się w powietrze...



Raki i szczupak - tuż przed odzyskaniem wolności














Rząd pelikanów



Ibis

Kojot - podobno przekleństwo dla gatunków
zamieszkujących Deltę Dunaju


Czapla biała
Pelikany


Szczudłonogi

Orzeł bielik

Ibisy stojące nieruchomo w dziwnej pozycji - nasz przewodnik też nie wiedział, co one robią...




Brak komentarzy :

Prześlij komentarz