Dornie

Dornie
Tuż pod Eilean Donan Castle

poniedziałek, 21 września 2015

Góry Ciucas

Góry Ciucas znajdują się ok. 50 km od Braszowa. Jest to niewielki masyw górski, który został dodany do punktów naszej rumuńskiej wyprawy głównie ze względu na występujące tam ciekawe formacje skalne.
 
Z powodu mocno napiętego harmonogramu naszej wyprawy górom tym poświęciliśmy zaledwie 5 godzin, ale to  wystarczyło, żeby się nimi zachwycić i myśleć o kolejnych - tym razem dłuższych - wędrówkach.
 
Za cel wyjścia obraliśmy najwyższy szczyt o takiej samej nazwie jak góry, czyli Ciucas (1954 m n.p.m.). Wystartowaliśmy z Przełęczy Bratocea (1272 m). Naszą wędrówkę rozpoczęliśmy dość wcześnie, bo o 6 rano. 

Była to pora idealna do podziwiania klimatycznych, porannych mgieł, które wyglądały szczególnie pięknie w dolinach pomiędzy szczytami.

W przewodniku wyczytaliśmy, że powinniśmy kierować się na przekaźnik. Okazało się to naprawdę trudne, bo początkowo widoczność była ograniczona do około 3 metrów, co trochę utrudniło nam orientację w terenie... ;-)  
 Spotkaliśmy też trzy olbrzymie psy pasterskie, które nagle wyłoniły się z gęstej mgły. Trochę nas to zaniepokoiło, ale okazało się, że psy były jeszcze bardziej zaskoczone obecnością ludzi o tej porze w tym miejscu. Jeden tak się wystraszył, że rzucając się z głośnym szczekaniem do ucieczki, przewrócił drugiego pieska. Na szczęście już nie wróciły, choć szczekanie słyszeliśmy jeszcze  przez długi czas. 




Znak na przełęczy informował, że do szczytu jest od 3 i pół do 4 godzin. My doszliśmy tam w 2 godziny, idąc dość szybkim tempem, ale również podziwiając widoki i robiąc mnóstwo zdjęć.

Niezwykła rzeźba wystających skał zrobiła na nas ogromne wrażenie. Takich form skalnych nie mieliśmy okazji jeszcze oglądać.

Ciucas (1954 m)













 Skała z bliska też wyglądała bardzo ciekawie. Była niczym zastygnięty cement z niezliczoną ilością kamyczków.



  


Warto wybrać się na ten szczyt naprawdę bardzo wcześnie, bo - po pierwsze - klimat jest nie do opisania, a po drugie na szczycie i szlaku nie ma jeszcze turystów, których gromady mijaliśmy w drodze powrotnej około godziny 9.


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz