
Z kempingu w miejscowości Stokkseyri udajemy się do miejsca, gdzie w końcu chcemy porządnie wygrzać nasze ciała, czyli Hveragerdi.
Do plecaków pakujemy stroje kąpielowe, ręczniki i wędrujemy 3 km, żeby wykąpać się w gorącej rzece.

Szlak wiedzie przez Reykjadalur, czyli parującą dolinę.

Pogoda nie zachwyca. Z nieba leci kapuśniaczek, a niskie chmury zdają się łączyć z parą z gorących źródeł. Cała okolica jest mocno mglista.
Po ok. 3 km dochodzimy do miejsca z drewnianą kładką i miejscami do przebierania.
Znajdujemy puste zakole rzeki, wskakujemy w stroje kąpielowe i zanurzamy się w gorącej wodzie...
Trochę to trwało, bo woda jest naprawdę ciepła i trzeba wchodzić stopniowo.

Dla miłośników gorących kąpieli to prawdziwa frajda - ja mogłabym tam siedzieć godzinami, ale niektórzy muszą się co chwila wynurzać, żeby odetchnąć, bo można zasłabnąć...

Po kąpieli wędrujemy jeszcze wzdłuż parującej rzeki w górę doliny.

Jak tylko jest możliwość to z każdego miejsca chcemy wyjść gdzieś wyżej, aby z innej perspektywy podziwiać krajobrazy.
I tym razem warto było trochę się powspinać :-)
Po kąpieli ruszamy do jedynej atrakcji przyrodniczej w Islandii, do której wejście było płatne, czyli krateru Kerid (wejście w 2016 r to 400 ISK, czyli niecałe 14 złotych).
Krater obchodzimy najpierw w jego górnej części, później tuż przy tafli wody. Było trochę chodzenia, bo krater ma 270 m długości i 170 m szerokości.
W tym dniu odwiedzamy jeszcze miejsce związane mocno z historią Islandii - Thingvellir, bo tutaj właśnie na "równinie zgromadzeń" zbierał się średniowieczny islandzki parlament.


Szczelina o nazwie Silfra wypełniona jest krystalicznie czystą wodą i można w niej nurkować, ale trzeba skorzystać z usług firm organizujących taką atrakcję. Z pewnością super przeżycie, ale takiej przygody i wydatków nie zaplanowałyśmy podczas naszej podróży...

Zaplanowałyśmy za to wędrówkę po szlakach, których sporo wytyczono na "równinie zgromadzeń".

Miejsce jest tak piękne i niesamowite, że zafascynowało również producentów "Gry o tron" - w filmie "grało" krajobrazy środkowego Westeros.

Krajobrazy na Islandii są tak niezwykłe, że każdego dnia czymś zadziwiają i niezmiennie zachwycają.
Jedynym minusem tego miejsca jest jego popularność i bliskość stolicy. Na zdjęciach tego nie widać, ale w niektórych miejscach ludzi jest naprawdę sporo.
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz