Senja

Senja
Husfjellet - Senja - Norwegia

poniedziałek, 12 grudnia 2016

Galdhøpiggen- najwyższy szczyt Norwegii




Szczyt Galdhøpiggen (2469 metrów n.p.m.) położony jest niedaleko miejscowości Lom w Parku Narodowym Jotunheimen. Jest to najwyższy szczyt Norwegii, Gór Skandynawskich i całego Półwyspu Skandynawskiego. Na szczyt prowadzą dwie drogi. Pierwsza możliwość to organizowane
i płatne wejście po lodowcu z przewodnikiem ze schroniska Juvasshytta . My wybieramy drugą opcje, dłuższe ale samodzielne wyjście na  szczyt. Podejście  rozpoczyna się w pobliżu schroniska Spiterstulen. 

 Po opłaceniu parkingu ( 80 NOK) przechodzimy przez drewniany mostek znajdujący się na przeciwko schroniska. Kierujemy się w prawo i zaczynamy podejście, szklak oznaczony czerwoną literą "T" .W dolnej części szlak jest dosyć stromy i ziemisty, wiec po mocnych opadach albo w ich trakcje przysporzy dodatkowych emocji :) Cała trasa wymaga dobrej kondycji, podejścia miejscami są strome i długie, miękki zapadający się śnieg nie ułatwia też wędrówki. Pod względem technicznym szlak klasyfikujemy jako łatwy, bez ekspozycji , łańcuchów, czy innych sztucznych ułatwień.



















Na zdjęciu poniżej grupa zorganizowana wychodząca trasą alternatywną, ze schroniska Juvasshytta. Perspektywa podchodzenia w takim tłumie nie jest tym, o czym człowiek marzy wychodząc w góry...


























  

Po dojściu na szczyt mamy około 30 min na podziwianie widoków za nim zaczną dochodzić grupy zorganizowane. Panorama gór jaką zafundowała nam idealna pogoda jest ciężka do opisania, ale z całą pewnością zapamiętamy ją na długo. Na szczycie jest małe  schronisko ceny norweskie ale na kawę nas stać;)  (30 NOK)
 Po dotarciu pierwszych dużych grup  robi się tłoczno..nawet bardzo. Postanawiamy zacząć schodzić. Zejście zajmuje niecałe 3 godz .








Informacje praktyczne:


  • Miejsce startu - parking przy schronisku Spiterstulen GPS-61.625251, 7.403598
  • Mapa - przydatna
  •  Czas wyjścia  4h 20min
  • Czas zejścia  2h 55 min
  •  Parking 80 NOK (ok. 40 zł)



niedziela, 11 grudnia 2016

Islandia - wąwóz Asbyrgi, Husavik

15 lipca 2016 r.
W drugi dzień pobytu na Islandii odwiedzamy miejsce, gdzie, jak głosi legenda, odcisk kopyta pozostawił ogromny ośmionogi koń Odyna.



W rzeczywistości Wąwóz Asbyrgi w kształcie olbrzymiej podkowy wyrzeźbiły dwie powodzie lodowcowe. Wąwóz ma 3,5 km długości i 1 km szerokości, ściany mają 100 m wysokości. 

W wąwozie wytyczonych jest kilka różnych szlaków. Nam czasu wystarcza na przejście dwóch krótkich tras.


Na skalne wzgórze Eyjan położone pośrodku wąwozu idziemy z parkingu przy kempingu. 







Spacerek na skałę o wysokości 25 metrów (i całe jej przejście) zajmuje nam trochę ponad godzinę (5 km w dwie strony). Ze wzgórza roztacza się widok na cały kanion. 




Podjeżdżamy do parkingu na końcu wąwozu i stąd  wędrujemy do stawu Botnstjorn. Spacerek zajmuje nam kilkanaście minut.






Z drewnianej platformy można podziwiać wysokie ściany wąwozu i kaczki pluskające się w jeziorku.





 

Z wąwozu udajemy się do Husaviku, miejscowości, która słynie z wycieczek w poszukiwaniu wielorybów. Samo miasteczko nie zachwyca wyglądem. Można jeszcze odwiedzić muzeum wielorybnicze lub wystawy związane z żeglarstwem, rybołóstwem czy historią ludową. 
 
My wybieramy się na przejażdżkę szybką łodzią, która gwarantuje spotkanie z wielorybem w 99,9% :-) Zakładamy wodo- i wiatroszczelne stroje, w których wygladamy jak teletubisie, ale co najważniejsze jest nam ciepło! 


Udaje nam się zobaczyć kilka może kilkanaście wielorybów, jednak zrobienia zdjęcia graniczy z cudem... 






Łatwiej nagrać film, ale pada nam bateria w aparacie, więc nie nagrywamy zbyt dużo...


Z Husaviku udajemy się na nocleg - kemping Heidarbaer. 
Śpimy na nim w ramach wykupionej wcześniej karty - Camping Card. Karta kosztuje 110 euro na 2 osoby i umożliwia korzystanie z 41 kempingów na terenie całej Islandii  przez 28 dni (każdego roku zmienia się liczba kempingów).
Przy zameldowaniu płaci się podatek w wysokości 111 ISK, czyli ok. 3 zł.
Przy kempingu działa basen z wodą geotermalną. Warto wiedzieć, że przed kąpielą w basenie trzeba koniecznie wziąć prysznic i to bez stroju kąpielowego, o czym przypominają napisy na ścianach oraz spojrzenia oburzonych Islandczyków... ;-)




Informacje praktyczne:

Wąwóz Asbyrgi znajduje się tuż przy drodze nr 85,  30 km od wodospadu Dettifoss. Na początku i na końcu wąwozu znajdują się parkingi.
Husavik - miejscowość nad zatoką, 62 km od wąwozu Asbyrgi.
K
emping
Heidarbaer (65.888520, -17.319142) - 20 km od Husavik.



sobota, 3 grudnia 2016

Mała Fatra - Diery i Mały Rozsutec

W drugi dzień pobytu w Małej Fatrze - 12 listopada 2016 - odwiedzamy najbardziej charakterystyczne miejsce tego pasma górskiego, czyli Diery. 
Diery to wąskie i kręte skalne wąwozy, przez które poprowadzone są szlaki turystyczne. Pokonanie szlaku umożliwiają zamontowane schodki, drabinki, poręcze.
Na szlak wyruszamy z miejscowości Terchova, a dokładnie z parkingu Biely Potok (575m n.p.m) GPS: 49.257785, 19.066276).  Cena za praking - 3 euro/dzień.
 





W pierwszy wąwóz - Dolne diery wchodzimy po paru minutach marszu. Dolne diery to miejsce najczęściej odwiedzane przez turystów, ale w listopadowy dzień jest tutaj zupełnie pusto :-)























Dnem wąwozu płynie Dierovy potok, który wyżłobił ten niesamowity kanion.




Po 30 minutach dochodzimy do polany Podžiar (715m n.p.m.), gdzie kończą się Dolne diery a zaczynają Horne diery. Tutaj też znajduje się skrzyżowanie szlaków turystycznych.


































Im wyżej tym więcej śniegu i jest też bardziej ślisko.
Horne diery to dość trudny szlak, którego pokonanie w takich warunkach wymaga szczególnej ostrożności.





Z wąwozu wychodzimy na polanę Pod Tanečnicou (1186 m) - tutaj już zima na całego!


Z polany idziemy na Mały Rozsutec (1343 m) - skalisty szczyt, który jak i pozostałe szczyty w tym dniu, schował się we mgle...





 
Końcowe podejście na szczyt jest strome i ubezpieczone łańcuchami, prętami oraz stalową liną.

























Na szczycie nie zatrzymujemy się w ogóle. Jest zimno, wieje i brak widoków, ale nie żałujemy wejścia tutaj, bo dostarczyło przyjemnych emocji ;-)




 






Zejście jest nie mniej wymagające...
Zakładamy mini raczki, które wzięliśmy na wszelki wypadek. Bez nich mogłoby być ciężko. Zejście jest bardzo strome i długie.


 Na parking w Białym Potoku wracamy przechodząc jeszcze przez jeden wąwóz - Nove Diery.
Pokonanie całości trasy zajęło nam ok. 4,5 godziny.