Senja

Senja
Husfjellet - Senja - Norwegia

sobota, 9 czerwca 2018

Via ferrata - Kaiserschild - Austria

31 maja 2018 r.
To już chyba nasz ósmy wypad na ferraty do Austrii.
Prognozy pogody nie są zbyt optymistyczne, jednak postanawiamy zaryzykować. W razie czego bierzemy pod uwagę zmianę planów i ewentualne przemieszczanie się w kierunku bezdeszczowych rejonów :-)


Już w pierwszy dzień wdrażamy procedurę ze zmianą planów i odpuszczamy rozgrzewkowe ferratki, które planowaliśmy zrobić w drodze do tej właściwej o większym już stopniu trudności.


Tradycyjnie, żeby wygospodarować jak najwięcej czasu na chodzenie po górach, z Polski wyjeżdżamy około godziny 22- giej. Z Chyżnego do celu mamy niecałe 600 km. Według nawigacji to trochę ponad 6 godzin jazdy. Dodajemy jeszcze 2 godziny na drzemkę na parkingu.
Po godzinie szóstej jesteśmy już w miejscowości Eisenerz na parkingu przed wyjściem na szlak (przy restauracji Alpengasthaus Ramsau - 47.514783, 14.832487).



Szczyty: Hochkogel (2105 m) i Kaiserschild (2084 m)
Dojście do ferraty jest w miarę dobrze oznaczone. Początkowo idziemy szeroką bitą drogą. Mijamy zabudowania z wybiegiem dla koni, później łąkę z pasącymi się krowami, a po około 1200 m  dochodzimy do wąskiej ścieżki w lesie.




Ferrata rozpoczyna się na wysokości 1690 m, więc od parkingu mamy do pokonania prawie 700 m przewyższenia. Stromą ścieżką pniemy się zakosami w górę najpierw lasem, a później piarżyskiem. Pokonujemy dużą łatę śniegu w stromym żlebie - kto ma kijki ten się cieszy, bo utrata równowagi lub mały poślizg grozi długim zjazdem i nie wiadomo, czym jeszcze...








Po około godzinie marszu dochodzimy pod ścianę, gdzie jest tabliczka z nazwą ferraty. Jest tabliczka, a żelaznej liny nie widać. Zastanawiamy się, czy aby ferrata nie została zlikwidowana...









Z nadzieją, że jednak nie podążamy w górę wzdłuż ściany. Wędrówkę ułatwia od czasu do czasu lina zamocowana na skale. 








Idąc wypatrujemy ludzi na ścianie i w końcu jest radość, bo są ludzie i jest ferrata! 

Na zdjęciu obok - pod czerwoną strzałką znajdują się dwa ludziki :-)



Dojście pod ferratę zajmuję nam 1:45h, czyli zgodnie z opisem na stronie bergsteigen.com, z której korzystamy przygotowując się do wyjazdu.


 Na zdjęciu poniżej widoczna ścieżka - ostatnie 200m dojścia do ferraty.







Początek ferraty (na zdjęciu obok) to odcinek o trudności D. Wskakujemy z radością na ścianę zastanawiając się jednocześnie, co nas dalej czeka. 











Kaiserschild to ferrata o maksymalnej trudności D/E i dosyć wymagająca, ale jest też sporo odcinków prostszych B/C, na których można trochę odpocząć. 









Przede wszystkich ferrata dostrcza przepięknych widoków, a wędrówka po niej to czysta przyjemność. 







Dodaj napis





















Czas przejścia tej ferrat określany jest na 1,5 h, lecz warto zarezerwować więcej czasu. 
Ferrata jest tak piękna widokowa, że chce się utrwalić na zdjęciu każdy jej fragment. 







Poza tym sporo jest trudnych odcinków, których pokonanie zajmuje trochę czasu.
 Nam przejście ferraty zajmuje 2,5h. 






Pod koniec ferraty można przespacerować się po długim (40m) moście nepalskim, na którym nieco utrudniona jest asekuracja, bo lina poprowadzona jest bardzo wysoko.






Most można też bez problemu obejść(A/B). Z drogi obejściowej robimy zdjęcia spacerującym po moście.











Za mostem nie ma już większych trudności. Jest krótki odcinek C, potem B i A.
Na zdjeciu obok ostatni fragment ferraty. 



Kaiserschild (2084 m)

Stąd do szczytu jest jakieś 10-15 minut. Ścieżka jest mało widoczna. Generalnie trzeba kierować się na lewo i oczywiście w górę.





Na zdjęciach poniżej krajobrazy roztaczające się z okolic szczytu.



Na szczycie krótko odpoczywamy, podziwiamy widoki i uzupełniamy spalone kalorie. 


Hochkogel (2105 m)
Do parkingu można wrócić częściowo tym samym szlakiem, lub z wejściem na sąsiedni szczyt - Hochkogel. Pierwszy wariant zajmuje około 2h, a drugi jest ponad godzinę dłuższy. 





Zejście ze szczytu Hochkogel jest dość karkołomne, a początek zejścia stromy i przepaścisty. 









Dalsza ścieżka wydaje się bardziej przyjazna, ale okazuje się, że trzeba zmagać się z piargami.
Z radością wchodzimy w las, gdzie można już bardziej pewnie stąpać po szlaku.










Informacje praktyczne:
Ferrata prowadzi na szczyt Kaiserschild (2084 m) w Alpach Ennstalskich.
- GPS parkingu: 47.514783, 14.832487
- dojście do ferraty - 1:45h
- przejscie ferraty 2:30h (wg przewodnika 1:30h)
- zejście do parking - 2h (przez szczyt Hochkogel - 3:15h)

Ferrata jest piękna i różnorodna, ale dość długa i wymagająca. Polecamy już nieco doświadcznym "ferracistom".

środa, 9 maja 2018

Niżne Tatry - Puste (1501m) z Doliny Demianowskiej


2 maja 2018 r.
Szlak na Puste - szczyt znajdujący się w bocznym grzbiecie Niżnych Tatr - nie wszystkim polecamy, mimo że widoki są piękne... :-)

W drugi dzień pobytu w Tatrach Niżnych budzi nas deszcz. Nawet się cieszymy. Będzie okazja by trochę wypocząć po pierwszym intensywnym dniu. Postanawiamy odwiedzić Dolinę Demianowską i znajdującą się w niej Jaskinię Wolności - chodzenia nie za dużo i będzie dach nad głową.

Już podczas dojazdu do jaskini pogoda się poprawia i już wiemy, że nasza wędrówka nie skończy się na "podziemiach" :-)

Korzystamy z tego, że parking obok jaskini zapłacony jest za cały dzień (6 euro) i po wyjściu z jaskini idziemy od razu szlakiem niebieskim w kierunku przełęczy sedlo Machnate. 




Szlak nie jest zbyt mocno uczęszczany.
Po chwili marszu turyści, za którymi szliśmy zaczynają wracać - okazało się, że szlak się skończył... 








Za pomocą aplikacji w telefonie sprawdzamy przebieg szlaku - i rzeczywiście szlak biegnie gdzieś indziej, tylko został przysłonięty zwalonymi drzewami. 
I tak przez dużą część szlaku trzeba zmagać się z przejściem pod lub nad powalonymi drzewami, a w miejscu kulminacyjnym obchodzeniem sporej połaci powalonego lasu. 
Pomimo przeszkód na drodze stwierdzamy, że było warto, bo w końcu wychodzimy z lasu i możemy podziwiać wapienne skałki, które ozdabiają grzbiet Pustego.




Szlak prowadzi przez trawiaste polanki bardzo stromym zboczem. Ścieżka jest wąska i trzeba bardzo uważać, bo utrata równowagi grozi stoczeniem się kilkadziesiąt lub nawet kilkaset metrów w dół - zastanawiamy się, jak mógłby skończyć się taki upadek... Raczej niezbyt dobrze i dochodzimy do wniosku, że nie jest to szlak dla wszystkich i nie polecamy go na wypady z małymi dziećmi. Pomocne mogą być też kijki, które ułatwią utrzymanie równowagi.







Trawa na tej wysokości jeszcze nie jest soczyście zielona, za to w oczy rzucają się kolorowe wiosenne kwiaty. Żółty to prawdopodobnie pierwiosnek lekarski, ale może ktoś zna nazwę fioletowego i niebieskiego...?















Trawersując grzbiet Pustego mamy widok na główną grań Tatr Niżnych, którą wędrowaliśmy wczoraj. Na zdjęciu poniżej widok między innymi na Dziumbier (słow. Dumbier - 2043 m) i Chopok (2024 m).



Wapienne skałki większe i mniejsze, które towarzyszą nam podczas całego przejścia przez grzbiet Pustego przyjmują różne formy. 

Można dopatrzeć się zamku, wieży, wieżyczek, wąwozu... Jest naprawdę pięknie! 




Ze szczytu (Puste 1501 m) schodzimy do przełęczy (sedlo Machnate 1450 m), na której znajduje się skrzyżowanie szlaków. Tutaj opuszczamy szlak niebieski i idziemy żółtym w kierunku Demianowskiej Góry (Demanovska Hora). 












Po 1100 metrach marszu, na przełęczy  - Ilanovske sedlo (1253 m) zamieniamy szlak żółty na zielony, który doprowadzi nas do demianowskich jaskiń.

Szlak ten - tak jak niebieski, którym rozpoczynaliśmy wędrówkę -ma dla nas trochę przeszkód na drodze w postaci powalonych drzew, rozlanych strumyków i śliskich kamieni.



















Trochę czujemy się jak w rezerwacie przyrody, bo nie widać tutaj, żeby człowiek mocno ingerował w naturalne środowisko. Jest dziko i pięknie. Nie spotykamy tutaj żywej duszy :-)





W pewnym momencie  nasz szlak staje się prawie wodnym szlakiem, bo prowadzi dnem wąwozu. Idziemy  wzdłuż strumienia, aby uchronić się przed kąpielą trzymamy się łańcuchów, które zamontowano na skałach (jednak jest jakaś ingerencja w przyrodę ;-))








Ten trudniejszy odcinek szlaku kończy się w pobliżu wejść do dwóch jaskiń - Mieru i Vyvieranie, które nie są raczej ogólnie  dostępne.
Od jaskiń do parkingu przy Jaskini Wolności mamy kilometr marszu szlakiem wzdłuż drogi.


Informacje praktyczne:
Parking przy jaskini:  48.998891, 19.582669 
Całość szlaku ok. 9,2 km
Czas przejścia wg aplikacji mapa-turystyczna - 3:36 h
Nasz czas - 4:40 h (poszukiwanie szlaku i omijanie przeszkód zajmują trochę czasu :-))
Przewyższenie 763 m


sobota, 5 maja 2018

Niżne Tatry - Dziumbier i Chopok

Niżne Tatry - 1- 3 maja 2018 r.

W pierwszy dzień naszego pobyt w Niżnych Tatrach wybieramy się na najwyższy szczyt tego pasma górskiego. 


Podjeżdżamy samochodem niedaleko dolnej stacji kolejki na Chopok od strony południowej i startujemy z parkingu Trangoska z wysokości 1121 m n.p.m. (szlak zielony). 














Niżne Tatry kojarzą się raczej z niskimi górami, jednak ich najwyższe szczyty osiągają aż 2 tysiące metrów, co początkiem maja oznacza najprawdopodobniej śnieg na szlakach.



 I nie mylimy się. Już podczas podejścia do schroniska - Chata Generała M. R.Stefanika (1740 m) maszerujemy po płatach śniegu. Na szczęście nie jest bardzo ślisko.






Dojście do schroniska zajmuje ok. 1,5 godziny. Po krótkim odpoczynku, w tym bardzo wietrznym miejscu, ruszamy czerwonym szlakiem w kierunku Krupowej Przełęczy (Krupovo Sedlo - 1915 m)




Szlak urozmaicają  przepiękne krokusy, łaty śniegu oraz rumosz skalny...




Przejście z przełęczy na szczyt Dziumbier zajmuje ok. 20 min, a widoki są przepiękne, 
szczególnie, gdy spojrzymy na stromo opadające, 
północne ściany masywu. 
















Duże wrażenie robią zwały śniegu upchnięte w ciasnych żlebach. Zastanawiamy się ile jeszcze czasu potrzeba na stopienie się całości śniegu.



Na zdjęciach poniżej zdjęcia najwyższego szczytu Niżnych Tatr  - Dziumbier (słow. Dumbier - 2043 m)

Na szczycie jest kilku turystów, ale nie jest to tłum, którego można by się spodziewać na najwyższym szczycie :-)
Widok ze szczytu na Tatry Zachodnie

Na szczycie wieje niemiłosiernie i nie ma za bardzo gdzie się schować, więc po zrobieniu zdjęć schodzimy tym samym szlakiem do Przełęczy Demanowskiej (słow. Demanovske Sedlo 1756 m)

Z przełęczy kierujemy się na Chopok. Szlak nie prowadzi szczytem, tylko trawersuje grzbiet Końskiego szczytu (słow. Konske - 1882 m). Mamy nadzieję, że wiatr tutaj nieco osłabnie, ale kończy się na nadziei...



Na Chopok z Dziumbiera dochodzimy po około 2 godzinach (z dłuższym odpoczynkiem na obiad.)

 Wchodzimy do budynku górnej stacji kolejki - nie bez problemu, bo automatyczne drzwi nie chcą się otworzyć pod naporem olbrzymiej siły wiatru. Pomagamy trochę rękami i udaje się. Tam też korzystamy z WC, które jest darmowe i bardzo eleganckie :-)

Na zdjęciu obok widok na kopułę szczytową Chopoka (2024 m) usypaną z wielkich głazów. Tuż pod kopułą szczytową znajduje się schronisko Kamienna Chata (2000 m n.p.m), które wygląda mało schroniskowo, a wnętrze przypomina 
bar- bufet...





Na Chopoku jesteśmy o godzinie 15-tej.  Nie ma tutaj nikogo i nawet nie wieje tak mocno, jak kilkanaście metrów niżej...

Na zdjęciu poniżej widok na stację kolejki i ostatni zjeżdżający wagonik.
Kolejka w tym okresie czynna jest do godziny 15-tej.




Schodzimy żółtym szlakiem, który nie do końca jest widoczny. Część szlaku jest jeszcze przykryta śniegiem, ale trochę po śniegu, trochę bokiem po kamieniach, 


a następnie trasą narciarską dochodzimy do pośredniej stacji kolejki Kosodrevina.







Jeszcze 30 minut marszu i dochodzimy do parkingu Trangośka.
Informacje praktyczne
- czas trasy - 7 h 30 min
- odległość - ok. 17 km.
- miejsce startu - parking - GPS 48.924888, 19.609581