Senja

Senja
Husfjellet - Senja - Norwegia

piątek, 4 stycznia 2019

Red Rock Canyon, Las Vegas, Hoover Dome

 2 lutego 2017 - czwartek

Nareszcie możemy się trochę wyspać, bo dzień nie jest zaplanowany jako bardzo intensywny i nie jest wypełniony ciężkimi wyprawami górskimi. 




Dziś jedziemy do Parku Red Rock Canyon (37 km od naszego motelu), w którym właściwie mamy zamiar pokonać pętlę widokową o długości ok. 20 km i to w dodatku w samochodzie, więc się raczej nie zmęczymy. 

No i oczywiście plany swoją drogą, a życie swoją. Dojeżdżamy do parkingu Sandstone Quarry Overlook, skąd wychodzi kilka szlaków na pobliskie szczyty i wzniesienia.

W oddali widzimy szczyt, który jakby trochę nie pasuje do kolorowych skał kanionu. Góruje nad wszystkimi i jest szary. Sprawdzamy co to i okazuje się, że to Turtlehead Peak (602 m) i rzeczywiście, jak się mu przyjrzeć, to wygląda jak głowa żółwia.

Analizując inne szlaki w Red Rock Canyon odkrywamy, że jest to najdłuższy i dosyć wymagający szlak, ale przecież nas to nie zraża. Czasu mamy aż nadto, choć dziś mieliśmy wypoczywać. A jak wiadomo, nie ma nic lepszego niż aktywny wypoczynek. :-)

Szlak jest dosyć wymagający, ale nie ma tragedii. Osoba ze średnią kondycją poradzi sobie z tym wejściem. Końcówkę na szczyt wchodzimy już po śniegu. Niewiele osób wybrało się na sam wierzchołek. Większość rezygnuje na przełęczy i wraca na parking. My oczywiście nie odpuszczamy widoku z samego szczytu, szczególnie, że nie ma tutaj nikogo i możemy się rozkoszować piękną pogodą i widokami. 


W opisach szlaku szacuje się, że dojście na szczyt i zejście zajmuje ok. 3,5 - 4,5 h, my jednak pokonujemy go w 2 godziny 40 minut, być może dlatego, że d
rogę powrotną pokonujemy prawie biegiem. 


Po dotarciu do autka kontynuujemy naszą przejażdżkę trasą widokową, zatrzymując się w kilku punktach widokowych, które są polecana jako wyjątkowo atrakcyjne krajobrazowo.





Dziś wieczorem szalejemy po Las Vegas!











Wykupiliśmy sobie przejażdżkę High Roller'em, aby zobaczyć Las Vegas w nocy w całej jego krasie. 






Mamy szczęście, że nie ma zbyt wielu chętnych na przejażdżkę o godzinie, o której my się tam zjawiamy, dlatego dostajemy swoją własną, prywatną kapsułę.





Przez 30 minut jedziemy wolno słynnym kołem, widząc najsłynniejsze kasyna, hotele, fontanny i ulice z góry. 






Wracając koło północy oglądamy jeszcze pokaz tańczącej fontanny przed hotelem Bellagio. Jest to jeden z robiących największe wrażenie show. Można go oglądać bez końca. Woda i światło tworzą wraz z muzyką (różnego rodzaju) niezapomniane efekty. Mieliśmy możliwość oglądać je kilka razy w ciągu naszego krótkiego pobytu.


Na koniec naszego pierwszego dnia w Mieście Grzechu idziemy jeszcze do kasyna i wydajemy trochę pieniędzy, aby dać szansę naszemu szczęściu na zrobienie z nas milionerów. 




Niestety, nic z tego nie wychodzi. I w ten sposób każdy stracił po dolarze. ;-)





3 lutego 2017 - piątek 

Hoovera Dome to jedno z najczęściej odwiedzanych miejsc w okolicach Las Vegas. Wybudowana na rzece Kolorado na granicy stanu Arizona i Nevada. Znajduje się około 50 km od Las Vegas. Ciekawostką jest, że przechodząc przez zaporę należy uwzględnić różnicę czasu w każdym ze stanów - po jednej stronie zapory mieliśmy godzinę 13.30, a po drugiej 12.30. 




Zapora ma wysokości 224 m i jest długa na 379 m. W dniu, w którym my tam byliśmy, było dosyć wietrznie. Słoneczko świeciło, ale jeżeli chodzi o temperaturę to czapki się przydały. 









W pobliżu zapory jest kilka bezpłatnych parkingów. Trzeba jedynie przejechać zaporę, podjechać trochę pod górę i tam znajdują się miejsca parkingowe. Nie znajdują się one bezpośrednio przy tamie i trzeba pokonać pieszo odcinek ok. 100-150 m do tamy, ale są darmowe, w odróżnienia od parkingu przy centrum.

W drodze powrotnej wstępujemy jeszcze do kasyna Sunset Station na lunch w formie bufetu. Jedzenie bajka. Za $7.99 można było spróbować wyśmienitych potraw z różnych zakątków świata. 


Przepyszne sałatki, desery, napoje. Bardzo polecamy to miejsce na posiłek. Nie należy się sugerować, że to lunch. Potrawy spokojnie można traktować jak obiadowe. Trudno nam sobie wyobrazić, co więcej może być podawane jako obiad (dinner). 

Dzisiejszy wieczór spędzimy w kasynie New York, New York, gdzie wystawiane jest show Cirque Du Soleil - bilety kupione jeszcze w Polsce. Show to pokaz akrobacji i niesamowitych rzeczy, jakie człowiek może zrobić ze swoim ciałem, jeżeli tylko poświęci wystarczająco dużo czasu na doskonalenie jakiejś umiejętności.
Dziś już ostatni dzień w Vegas. Jeszcze spacerek do znaku "Welcome to Las Vegas" i powrót do moteliku. Z samego rana wyruszamy do Death Valley. 

Informacje praktyczne:

Początek Red Rock Canyon Loop - 36.131867, -115.421743 (ok. 4,5 km do parkingu)
Sandstone Quarry Overlook  - wyjście na Turtlehead Mountain- parking - 36.162187, -115.450307

środa, 2 stycznia 2019

Droga Trolli i Geirangerfjord

8 - 9 sierpnia 2017

Z Drogi Atlantyckiej przejeżdżamy na kolejną trasę widokową, którą należy zaliczyć będąc w Norwegii, czyli Drogę Troli zwaną też Drabiną Troli (Trollstigen)




Omijamy przeprawę promem, przejeżdżając 200 km zamiast 115 km, ale dla nas to nie problem, bo każdy przejazd to szansa na piękne krajobrazy.





Nasz wzrok przyciągają widoczne w oddali mroczne, postrzępione skały - klimat jak z Mordoru... 








W końcu docieramy pod jedyny chyba taki znak na świecie - czyli "Uwaga Trolle!".









Po chwili zaczynamy wspinać się wąską i stromą drogą na przełęcz.
My jakoś dajemy radę, ale zastanawiamy się, jak autobusy składają się na tych zakrętach... Dopuszczalna długość pojazdu na tej drodze to 12,4 m.








Na przełęczy jest duży parking, zatłoczone centrum informacji turystycznej oraz sztuczne mini kaskady wodne, po których można pobrodzić. 
Nad przepaścią zbudowano też platformę widokową.




My wychodzimy ponad przełęcz i platformę - zdecydowanie preferujemy naturalne środowisko, a widoki są stąd przepiękne.





Zjeżdżamy z Drogi Troli i zaczynamy szukać miejsca na nocleg. Jest już godzina 21-sza. Miejsce tuż za Trollstigen bardzo nam się podoba, tylko czy znajdzie się jakaś sucha polanka pod namiot...





W końcu znajdujemy odpowiednie miejsce.
Być może był to rewir trzech owieczek, bo wpadły wieczorem z awanturą - dzwoniąc dzwoneczkami i głośno becząc. 





Po chwili jednak uspokoiły się  i poskubały tylko trawkę tuż obok.







9 sierpnia

Poranek nieco mglisty i mokry... I to dosłownie - pływamy 
w namiocie na naszych matach.
Okazało się, że rozbiliśmy namiot w dołku, w którym przez noc zebrała się spora kałuża. Zwijamy mokre rzeczy, które wysuszymy, jak tylko zdarzy się okazja.



Przejeżdżamy i przepływamy promem w stronę słynnego -Geirangerfjord







Fjord jest dość wąski otoczony stromymi ścianami, a do miejscowości  Geiranger, położonej na końcu fjordu, dopływają olbrzymie promy wycieczkowe.


Geirangerfjord zyskał dodatkowo sławę, ze względu na pęknięcie pobliskiej góry, której fragment może oderwać się, co spowodowałoby wielkie tsunami niszcząc m.in. miejscowości Geiranger.

Powstał nawet norweski film katastroficzny o tej tematyce zatytułowany "Fala".



sobota, 29 grudnia 2018

Norwegia - Droga Atlantycka


8 sierpnia 2017 r.

Dziś w planach mamy trasę objazdową.

Z miejscowości Gjora, gdzie mieliśmy nocleg, kierujemy się w stronę Drogi Atlantyckiej. Czas spędzony w 

samochodzie umilają nam przecudne krajobrazy parków Dovrefjell i Innerdalen, którym być może uda nam się przy okazji kolejnej wyprawy poświęcić więcej czasu i poznać te piękne tereny podczas pieszych wędrówek.

Żeby dostać się na wyspę Averoy trzeba -jadąc od północy z miejscowości Kristiansund -przejechać płatnym tunelem.



 Droga Atlantycka (Atlanterhavsvegen) poprowadzona jest przez większe i mniejsze wysepki w Zatoce Hustadvika, które połączone są malowniczymi mostami.


Droga naprawdę robi wrażenie, zwłaszcza gdy pogoda dopisuje. Faktycznie ma się wrażenie przejazdu po otwartym morzu.






Na drodze znajduje się 8 mostów. 

Są też miejsca, gdzie można zostawić samochód, by przespacerować się po wyspach i móc zobaczyć drogę z innej perspektywy.







Droga Atlantycka została uznana za najpiękniejszą trasę samochodową świata, więc nie dziwi  spora ilość turystów podziwiających to cudo.
Wiąże się to oczywiście z pełnymi parkingami i ścieżkami, gdzie nie będziemy sami, co może dla niektórych być dużym minusem podczas przejazdu.


Trasa przyciąga też właścicieli oryginalnych samochodów, takich jak na zdjęciu obok :-)







Nasz podziw wzbudziła para, która podróżowała z Włoch na Nordkapp takim oto "wielkim" pojazdem... ;-)





Informacje praktyczne:
- koszt tunelu z Kristiansund na wyspę Averoy - 178 koron (ok. 80 zł).

piątek, 28 grudnia 2018

Szlak Wybrzeża - cz.2 - Torghatten

6 - 7 sierpnia 2017 r.
Około godziny 13-tej schodzimy z masywu Siedem Sióstr (opis dwudniowego trekkingu - tutaj). 
Po szybkim prysznicu i posiłku kontynuujemy podróż Szlakiem Wybrzeża.
Do pierwszego promu w miejscowości Tjotta mamy 30 min. 
Płyniemy godzinę  pachnącym nowością promem do Forvik.

Potem krótki przejazd (17 km) do kolejnego promu Andalsvag - Horn. Tak docieramy do głównego celu dzisiejszego dnia, czyli przestrzelonej góry Torghatten. 



Zostawiamy samochód na parkingu i najkrótszą trasą podchodzimy do wielkiej dziury. Jest już godzina 20-ta więc nie ma dużo ludzi - taki plus, ale minusem jest słabe światło i niestety gorsze widoki...





Po metalowych schodach można zejść przez dziurę w górze aż do wybrzeża i okrężną drogą wrócić do parkingu. My jednak rezygnujemy z takiej (około godzinnej) wycieczki, bo przed nami jeszcze poszukiwanie miejsca na nocleg. 

Udaje nam się znaleźć klimatyczne miejsce, na rozbicie namiotu, które zafundowało nam całkiem ładny zachód słońca. 
  

 


8 sierpnia 2017 r.
Poranek przywitał nas deszczem. Leżymy w namiocie i czekamy aż trochę odpuści... Składanie namiotu w deszczu to jedna z mniej przyjemnych czynności na wyjeździe. Po chwili przestaje padać, a my bijemy chyba swój rekord szybkości w zwijaniu obozowiska - 16 minut i spakowani siedzimy w samochodzie! :-)

Dojeżdżamy do ostatniego naszego promu na Szlaku Wybrzeża, czyli Vennesund - Holm. Pogoda nadal marna, ale znajdujemy przyjemne, zadaszone miejsce przy sklepie, gdzie zjadamy śniadanie. Robimy też małą burze mózgów i próbujemy zmienić plany podróży tak, aby przemieszczać się tam, gdzie pogoda ma szansę dopisać.



Po drugiej stronie drogi ładnie prezentował się  na tle ciemnych chmur biały kościółek.



W deszczu przejeżdżamy do Trondheim, z którego kierujemy się w stronę Drogi Atlantyckiej. 


Za miejscowością Oppdal zaczynamy szukać miejsca na nocleg i znajdujemy przytulny kemping - Vollan - nad rzeką i przy wodospadzie.





Kemping jest dość tani - za namiot płaci się  - 100 koron (44 zł).
Dodatkowo płatny jest prysznic - 20 koron. 





Informacje praktyczne:
- kemping Vollan niedaleko miejscowości Gjora   - GPS - 62.573185, 9.139472
- Torghatten - parking - GPS 65.395604, 12.096965

niedziela, 9 grudnia 2018

Roros

Klimatyczne miasteczko z przeszłości umieszczone na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO.
Drewniane domy mające ponad 200 lat, wąskie uliczki oraz kopalnia miedzi pokazują unikalny charakter miasteczka Roros, oddalonego o 150 km od Trondheim.
 

 

Roros jest najstarszym miasteczkiem składającym się z drewnianych domów
 w Europie. Powstało w 1644r., kiedy odkryto pierwszą rudę miedzi i stało się najważniejszym miasteczkiem górniczym
w Norwegii.











Główna ulica prowadząca pomiędzy uroczymi domkami oferuje zakup ręcznie robionych produktów ceramicznych, odzieży, pamiątek, a także mnóstwo klimatycznych kawiarenek.




Cynkowe nacieki na skałach



Kopalnia miedzi Olavsgruva  została zamknięta w 1977r. Obecnie udostępniona jest dla zwiedzających. Wycieczka w podziemia kopalni pozwala obejrzeć bardzo bogatą ekspozycję, która przybliża historię wydobycia miedzie w Roros.