Dornie

Dornie
Tuż pod Eilean Donan Castle

niedziela, 15 stycznia 2017

Islandia- Półwysep Latrabjarg, Kirkjufell


19 lipca 2016 - szósty dzień pobytu - spotkanie z maskonurem :-)


Na Półwysep Latrabjarg jedziemy kierowane chęcią zobaczenia maskonura, czyli ptaka - symbolu Islandii. Aby tam dotrzeć pokonujemy 47 km 
szutrową drogą. Trasa jest dosyć męcząca i wlecze się niemiłosiernie. 
My dojeżdżamy tam w miarę wcześnie i nie ma jeszcze zbyt wielu samochodów na parkingu. Wiatr natomiast jest niesamowity, a połączany jeszcze z gęstą mgłą, która przesuwa się targana jego siłą, robią wrażenie zimna i niemożliwości oparcia się ich sile. Przez 30 minut siedzimy w samochodzie obserwując jak wiatr targa ludźmi w oddali. W końcu decydujemy się na odważny krok i wychodzimy na zewnątrz. Nie jest tak źle, jak to wyglądało...

Już jakieś 20 metrów od parkingu widzimy pierwsze maskonury, które grzecznie pozują do zdjęć ciekawskim turystom.
Ptaszyska są naprawdę piękne i słodkie.
W ogóle się nie boją. Maskonury są dosyć małe - mają ok 30 cm wysokości i chodzą w zabawny sposób kołysząc się na boki.







Decydujemy się powędrować w górę wzdłuż klifów. 






Wchodząc coraz wyżej zostawiamy mgłę z tyłu i możemy rozkoszować się widokiem klifów i półwyspu Snæfellsnes z królującym szczytem wulkanu Snæfellsjökull, który widoczny w oddali spowity był u podstawy mgłą.
Wulkan - Snæfellsjökull



Na zboczach klifów tysiące ptaków pozakładało gniazda. Ich krzyk i nawoływanie piskląt rozchodziły się po całych klifach. 



Wędrówka klifem zajmuje nam około 3 godzin - w sumie ponad 9 km marszu, 370 m przewyższenia i dziesiątki zdjęć wykonanych maskonurom i klimatyczny mgiełkom.

Schodząc do parkingu znowu wchodzimy w mgłę. Jeżeli komuś nie chciało odejść się od parkingu, to nie wiedział nawet, że w górze (jakieś 200 m pionie) jest taka piękna pogoda! 




Zdecydowanie polecamy spacer klifem - widoki są przepiękne!





Po opuszczeniu Latrabjarg robimy przerwę na obiad na parkingu z pomnikiem bohatera narodowego Islandii, ale kim on był nie jesteśmy w stanie powiedzieć, ponieważ opis był wyłącznie po islandzku.





Kolejnym naszym celem jest słynny i najbardziej rozpoznawalny szczyt Islandii, czyli Kirkjufell, który fotografowany jest zwykle w połączeniu z wodospadem Kirkjufellsfoss. 

Zaplanowałyśmy wejście na szczyt, ale w żaden sposób nie mogłyśmy znaleźć szlaku. Czytałyśmy na internecie, że ktoś wchodził, ale nigdzie nie było pliku gpx. Obeszłyśmy wzniesienie tak, jak się dało (niestety jest dosyć szczelnie ogrodzone), ale nie znalazłyśmy ani ścieżki dookoła szczytu, ani szlaku na szczyt. Zrezygnowałyśmy i udałyśmy się na nocleg na kemping w miejscowości Olafsvik



2 komentarze :

  1. Super te ptaszki.
    Są takie kochane i słodkie, a nazwa MASKONURY w ogóle nie pasowała nam do nich... Zdecydowanie fajniejsza jest nazwa angielska Puffin i takiej nazwy też używałyśmy - takie "miękka" i przyjemna - ja one ;-)

    OdpowiedzUsuń