Dornie

Dornie
Tuż pod Eilean Donan Castle

wtorek, 18 lipca 2017

Islandia - Półwysep Snafellsness

Snæfellsjökull (1446m)
20 lipca 2016 r. - siódmy dzień pobytu - wędrówka na wulkan pokryty lodowcem -  Snæfellsjökull  
(1446m). To w kraterze tego wulkanu Juliusz Verne umieścił wejście do wnętrza Ziemi :-)

Po noclegu na kempingu w Olafsvik (64.889410, -23.687882) zachęcone piękną pogodą postanawiamy spróbować zdobyć pokryty lodowcem wulkan Snæfellsjökull. Uczucia mamy mieszane, bo w przewodniku czytamy, że wycieczki na szczyt i lodowiec organizowane są przez biura, a idąc indywidualnie trzeba uważać na śmiertelnie niebezpieczne szczeliny i często fatalną pogodę, która nie sprzyja wędrówce.
Na malowniczej drodze 570

Na wulkan zamierzamy wejść najłatwiejszym szlakiem od przełęczy Jökulhals, do której trzeba dojechać drogą 570 (tylko dla 4x4). Zastanawiałyśmy się, jak dacia duster sobie poradzi, ale dała radę :-) 

Droga 570 - na haoryzoncie wulkan Snæfellsjökull


Droga 570 łączy miejscowości Olafsvik i Arnarstapi znajdujące się po dwóch stronach półwyspu Snæfellsnes.


Na przełęczy Jökulhals




Na pustej przełęczy Jökulhals zostawiamy samochód i z małym lękiem - jak to będzie - zaczynamy podejście na szczyt.





Pogoda jest rewelacyjna - mamy naprawdę szczęście, bo zwykle panują tu fatalne warunki pogodowe. 







Im wyżej jesteśmy, tym lepszy mamy widok na cały górzysty półwysep.


 W pewnym momencie dochodzimy do miejsca, gdzie widoczne są szczeliny w lodowcu i robi nam się gorąco... Omijamy je szerokim łukiem licząc, że żadna niewidoczna szczelina nie znajdzie się na naszej drodze...


Na szczycie wulkanu nie zabawiamy zbyt długo. Niepewny teren i bliskość szczelin sprawia, że nie czujemy się super komfortowo.
Dojście na szczyt zajmuje nam 2:20 h, a całość trasy 3:30 h.


Na zdjęciu poniżej panorama ze szczytu z widokiem na wschodnią część półwyspu



W drodze powrotnej stosujemy technikę przetestowaną na tatrzańskich szlakach czyli - dupozjazdy :-)







Na przełęczy pod wulkanem

Na przełęczy ściągamy 
zupełnie przemoczone buty samochodem  zjeżdżamy na południowe wybrzeże półwyspu.








Londrangar

Odwiedzamy osady Arnarstapi i Hellnar, a przede wszystkim wędrujemy wzdłuż wybrzeża, które zachwyca nas
różnorodnymi formacjami skalnymi.



Gatklettur

Patrząc na bajkową zabudowę w osadzie Hellnar, mamy wrażenie, że to obrazek z filmu animowanego :-)

Arnarstapi będzie nam się kojarzyło z mostami skalnymi i obserwacją ptactwa wodnego, które szczególnie upodobało sobie ten fragment wybrzeża.
Ptaszki, głównie mewy i rybitwy, rządzą w Arnarstapi i atakują zawzięcie turystów, którzy nieświadomie podchodzą do gniazd.
Co dziwne atakują osoby (w tym nas) idące asfaltową ścieżką - tak na wszelki wypadek odganiają intruzów ;-)





Niecałe 5 km od Arnarstapi znajduje się wąwóz Raudfeldsgja, który wcina się w górę Botnsfjall.  Dnem wąwozu płynie rzeczka, ale idąc po kamieniach i trochę wspinając się po ścianach kanionu można nieco w niego się zagłębić (z dużą szansą zmoczenia butów...)
GPS parkingu przy wąwozie 64.797061, -23.636197.






Góra z kanionem Raudfeldsgja



Opuszczając ten piękny półwysep widzimy jeszcze krater wulkanu Eldborg, na który można się wspiąć, ale nam zabrakło już czasu.





Dziś nocleg na kempingu Varmaland, na którym wyjątkowo pięknie zachodziło słońce :-) (GPS kempingu 64.690954, -21.592800)

2 komentarze :

  1. strasznie bym chciała kiedyś pojechać na Islandię! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Marzenia się spełniają :-) A Islandia jest przepiękna!!!

    OdpowiedzUsuń