Senja

Senja
Husfjellet - Senja - Norwegia

wtorek, 13 stycznia 2015

Wrześniowe ferraty - dzień ostatni

Wyprawa III - wrzesień 2014

 Ferrata Haid-Steig


Podczas ostatniego już w tym roku wyjścia wracamy do masywu Rax - tam w czerwcu 2014 r.  rozpoczynaliśmy przygodę z ferratami.
Ferrata Haid-Steig o trudności C-D wyróżnia się nietypowymi drabinkami z naprzemianległymi stopniami. To one najbardziej utkwiły nam w pamięci :-)

Zapraszamy do obszerniejszej relacji z wyjścia w zakładce Austria - 2014 - ferraty
Przed twarzą lita skała a za plecami takie widoki!

niedziela, 11 stycznia 2015

Szlakiem szarlotek :-)

Synoptycy robili wszystko, aby zniechęcić nas do wyjścia z ciepłego mieszkania w ten weekend... Zapowiadali opady deszczu, mocny wiatr, całkowite zachmurzenie i niekorzystny biomet i... to wszystko się sprawdziło w sobotnie przedpołudnie ;-) 
Połamane drzewa w Dolinie Białki

Trochę liczyliśmy na to, że powyżej 1000 m n.p.m. deszcz zamieni się w śnieg - no nie tym razem... ;-) 

W planach mieliśmy dwa schroniska i oczywiście dwie szarlotki.
Schronisko w Dolinie Roztoki (1031 m)


Szarlotka w Schronisku w Dolinie Roztoki

Po godzinie marszu od Polany Palenicy dochodzimy do Schroniska w Dolinie Roztoki, które wbrew swojej nazwie położone jest nie w Dolinie Roztoki a w Dolinie Białki na polanie Stara Roztoka. 
  

W schronisku osuszamy nieco ubrania i pałaszujemy pierwszą szarlotkę. Nie będziemy rozpisywać się na temat walorów smakowych jabłkowego przysmaku, gdyż będzie temu poświęcony oddzielny post pt. Ranking Szarlotek Górskich.


Po 30 minutach ruszamy dalej. Pogoda bez zmian. Drobny deszczyk jest naszym wiernym towarzyszem.
Dochodzimy do Morskiego Oka robimy zdjęcie - cieszymy się, że widać jakieś szczyty.

Szarlotka w Schronisku Morskie Oko

W Schronisku Morskie Oko (1410 m) zamawiamy szarlotkę - oczywiście nie dlatego, że jesteśmy łasuchami tylko dla potrzeb ważnego rankingu ;-)
Stare schronisko w Morskim Oku pod pierzynką ;-)


 
 Po wyjściu ze schroniska stwierdzamy pogorszenie pogody (Mnicha już nie widać..)
 Pogoda nas nie rozpieszczała, ale oczywiście wyjście jak najbardziej udane :-)

czwartek, 8 stycznia 2015

Ferraty - wrzesień 2014

Wyprawa III - wrzesień 2014 - dzień trzeci

Trzeci dzień trzeciej wyprawy - w planach zmierzenie się z Ferratą Kaiser - Franz - Josef w masywie Hochschwab.

Jeżeli ktoś nie lubi zakończeń bez happy endu, to nie zapraszamy na stronę Austria - 2014 - ferraty ;-)
 

 Kaiser-Franz-Josef-Klettersteig to ferrata, na której spędziliśmy najmniejszą ilość czasu, ale o której później rozmawialiśmy najwięcej ;-)



wtorek, 6 stycznia 2015

Beskid Sądecki i Tatry w Trzech Króli ;-)

Dziś święto i dzień wolny. Pogoda dopisała, ale ze względu na dzielące naszą czwórkę 100 km decydujemy się na wypady w góry w 2 podgrupach ;-) Nie nazwiemy tych wyjść wyprawami górskimi - dziś to zdecydowanie wędrowanie szlakiem łasuchów ;-)
Celem obu wypraw jest bowiem SZARLOTKA! 

Jedna dwuosobowa grupa udała się do Doliny Chochołowskiej. Dobra informacja jest taka, że parking "pod szlabanem" nie jest już monopolistą, pojawiła się konkurencja i można zaparkować samochód już za 5 zł (i to za dobę!)
Pogoda na początku nie zachwyciła, ale według prognoz miało być coraz ładniej. I było.

 



Tempo marszu miało na celu ogrzanie zziębniętych piechurów, więc było dość szybkie. Po 90 min. dochodzimy do celu, czyli schroniska z pyszną szarlotką  zwaną Deserem Chochołowskim (cena deseru niemała - 8 zł, ale warto:-)

 Szarlotka jest rewelacyjna! Każde wyjście górskie z Doliny Chochołowskiej nierozerwalnie wiąże się z konsumpcją tego rarytasu ;-)


 
Po wyjściu ze schroniska stwierdzamy, że prognozy nie kłamały - słońce pięknie oświetla chochołowskie szałasy i nie tylko...
Zachwyca nas wszystko - przysypane śniegiem pale i kapliczka z tandetnymi kwiatkami :-)







Druga podgrupa wolny dzień rozpoczęła od szusowania na nartach
o wczesnych godzinach porannych. Dla Domini nie było to łatwe, ponieważ jest strasznym śpiochem i pobudka o 6 nieraz graniczy z cudem, choć hasło "narty" szybko pomogło jej opuścić ciepłe, ukochane łóżeczko... Warunki na stoku bardzo dobre.
Dwie godziny intensywnej jazdy, szybki powrót do domu na chwilkę, by wypić kawę
i zmienić uniform
z narciarskiego na górski, ponieważ jeszcze mała wycieczka na Cyrlę "do zaliczenia". Duża kawa jednak spowodowała, że Domini "ucięła" godzinną drzemkę, po której zwarta i gotowa wyruszyła z Konradem na Cyrlę (844 m)


Od początku wyjścia szybkie tempo marszu, by rozgrzać się troszkę, bo temperatura 6 kresek poniżej zera. Pora obiadowa, żołądki zaczęły dawać znać o sobie. W miarę szybko dotarliśmy do schroniska, gdzie zjedliśmy mały obiad , a na deser- tradycyjnie- szarlotkę (5zł), którą uwieczniliśmy na zdjęciu.
Z pełnymi brzuchami, prawie wybiegliśmy z chaty, by zobaczyć jeszcze zachodzące słońce.






Pogoda nam dopisała. Dzień spędziliśmy dość aktywnie, więc wróciliśmy zadowoleni, naładowani pozytywną energią i z dużymi pokładami sił do pracy:)

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Sierpniowe ferraty - dzień trzeci - ostatni...


W ostatni dzień
Widok po przejściu ferraty Schrabachersteig
nie zamierzaliśmy się oszczędzać - co prawda czekało nas 6 - 7 godzin podróży powrotnej, ale jak jest 4 kierowców na pokładzie nie ma się czym martwić... ;-)





Na szczycie Pfaffenstein (1865 m)


W tym dniu przeszliśmy aż dwie ferraty, ale raczej o przedszkolnym stopniu trudności (A-B). Podchodziliśmy ferratą Schrabachersteig a schodziliśmy ferratą Markussteig - widoki
i towarzysząca nam pogoda to najwyższa półka ;-) 

Żal rozstawać się z tymi pięknymi górami... Szczegóły ostatniego wyjścia w zakładce Austria - 2014 - ferraty.

 

 

niedziela, 4 stycznia 2015

Sierpniowe ferraty - dzień drugi

W drugi dzień zawsze jest ciężko... Przynajmniej na początku.
Po pierwszym dniu, na który składa się całonocna jazda, godzinna drzemka w samochodzie na parkingu i zwykle dość długa trasa (w przypadku tej wyprawy było to 10 godzin i 1880 m przewyższenia) wszyscy zastanawiamy się,
czy i gdzie uda nam się dojść... 
Na hali Ardningalm

Wstyd się przyznać, ale z namiotu wyszliśmy dopiero o godzinie 10-tej. O 12-tej byliśmy na szlaku - kusiło nas, żeby poleżeć na łące w towarzystwie sympatycznych alpejskich krów... 
 
Bosruck (1992 m)

Ale miłość do gór zwyciężyła zmęczenie i zrobiliśmy jeszcze niemałą trasę o przewyższeniu 1080 m.
















Z miejscowości Ardning, a konkretnie hali Ardningalm poszliśmy na szczyt Bosruck (1992 m) zaliczając piękną ferratę Wildfrauensteig (B-C).
Więcej szczegółów i zdjęć z wyprawy w zakładce Austria - 2014 - ferraty




Widok po przejściu ferraty Wildfrauensteig

sobota, 3 stycznia 2015

Sierpniowe ferraty

Zejście po przejściu ferraty Südwand
Ferraty to nasze odkrycie w 2014 roku.
Często wracamy do nich podczas wspólnych spotkań.
Na stronie Austria - 2014 - ferraty zamieściliśmy nowe relacje, tym razem z naszej sierpniowej wyprawy, a konkretnie jej pierwszego dnia. 

Na ferracie Südwand

Südwand-Klettersteig to ferrata, która prowadzi na szczyt Großer Buchstein (2224 m). Podczas wędrówki trzeba pokonać ścianę z naprawdę robiącymi wrażenie przepaściami...
Jest to piękna widokowa ferrata, tylko trzeba mieć szczęście do pogody... Nasze szczęście przyszło podczas drogi zejściowej, ale dobre i to ;-)