Dornie

Dornie
Tuż pod Eilean Donan Castle

czwartek, 24 grudnia 2015

Kozi Wierch - 23 grudnia 2015



Po południu 22 grudnia w drodze do Palenicy Białczańskiej zachwycamy się pięknym widokiem gór i błękitnym niebem... Niestety im bliżej jesteśmy gór, tym mniej je widać… a w końcu całe zostają przykryte szarymi chmurami…
Po godzinie 16 dojeżdżamy do parkingu i zaczyna się już lekko ściemniać.  Pan parkingowy, prawie się przeżegnał, gdy usłyszał, że wybieramy się do Schroniska w Pięciu Stawach… ;-)

Po 25 minutach dochodzimy do Wodogrzmotów Mickiewicza
i zakładamy to co niezbędne, czyli czołówki i raczki.
Dolina Pięciu Stawów nocą
 Szlak do Pięciu Stawów prawie cały pokryty jest lodem
i śniegiem. Po chwili marszu zaczyna towarzyszyć nam delikatny deszczyk – na szczęście jeszcze nie wieje… 



Klimat jest cudowny – cisza, spokój… Co jakiś czas wyłączamy czołówki, żeby chłonąć nocną tatrzańską atmosferę – szczyty wydają się jeszcze potężniejsze, a człowiek czuje się taki malutki…

50 metrów przed schroniskiem sprawdzają się prognozy meteorologów i dopadają nas mocne podmuchy wiatru.
Schronisko w Pięciu Stawach

W schronisku pustki- razem z nami 12 osób, z czego 8 to Litwini – tyle osób było na jadalni. 






 



Rano 23 grudnia wychodzimy na szlak o godzinie 6.30. Nie jest już ciemno, ale pierwsze promienie słoneczne zobaczymy dopiero gdzieś za godzinę. 


 
Teraz mamy okazję obserwować to co najpiękniejsze, czyli zmieniające się barwy na niebie, które tworzą piękne tło dla tatrzańskich szczytów.


Dość mocno wiejący, ciepły halny szybko roztapia lód i zmiękcza śnieg na szlakach. Podczas wędrówki często zapadamy się po kolana – chyba czas przejść na dietę ;-)


Po 25 minutach dochodzimy  do czarnego szlaku na Kozi Wierch. Śnieg na szlaku raczej miękki, tylko ostatni fragment podejścia lekko zmrożony.


 


Jak widać na zdjęciach po wystającej trawie i kamieniach - śniegu nie jest dużo.







Tuż przed szczytem...





















 Po 1 h i 40min. podejścia stajemy na grani i wielki podmuch wiatru zmusza nas do przyklęknięcia…
 

 
Odczekujemy chwilę, aż wiatr się trochę uspokoi i idziemy w kierunku szczytu. 

Na zdjęciu obok ostatni fragment drogi - przechodzimy go ostrożnie i stajemy na szczycie :-)

 
Kozi Wierch - 2291 m
Na zdjęciach poniżej widoki ze szczytu.


W dole Czarny Staw Polski (teraz zupełnie biały ;-)) i fragment Wielkiego Stawu P.
Na horyzoncie po prawej Krywań (2496m)



 Widok w stronę Tatr Wysokich oraz na Dolinę Pięciu Stawów.
Najwyższe tatrzańskie szczyty prezentują się rewelacyjnie - pośrodku Gerlach (2665m), Rysy (2503m), Wysoka (2565m)

Widok na zachód - najwyższy widoczny szczyt pośrodku- Świnica (2301m)





Widoki są cudowne. Patrzymy na najbardziej uczęszczane szczyty – Kościelec, Granaty, Świnica -nigdzie nie widać żywej duszy, nawet na Kasprowym pusto…


Na szczycie nie spędzamy zbyt dużo czasu – wiatr nas skutecznie stamtąd przegania.

Początek zejścia wymaga większej uwagi i skupienia - choć zdjęcie tego w ogóle nie oddaje - naprawdę jest tam stromo...



Podczas zejścia spotykamy 6 podchodzących turystów.


 



W dolinie trochę ze smutkiem patrzymy jak z godziny na godzinę ubywa śniegu, a stawy ani myślą zamarzać...
Czy to na pewno grudzień....???





W schronisku, w którym nadal raczej pusto, robimy krótką przerwę.

Początek czarnego szlaku od schroniska do Doliny Roztoki

Podczas zejścia Doliną Roztoki spotykamy sporo podchodzących turystów. Większość przygotowana na zimowe warunki, ale zdarzają się też osoby próbujące dotrzeć do schroniska bez raków, raczków czy nawet kijków… Kilka osób mając problem z utrzymaniem równowagi już na początku szlaku pyta nas, jak to wygląda dalej. Po otrzymaniu informacji, że dalej jest jeszcze gorzej i bez raczków nie dadzą rady – mimo wszystko postanawiają iść dalej. Ciekawe, jak im poszło.


Kolejny udany zimowy wypad za nami. Mamy nadzieję, że zima nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa i wkrótce na szczytach pojawi się świeży, biały puch! :-)

4 komentarze :

  1. Witam widzę że wyjazd w tatry cię udał aż mi brak słów . Powodzenia na kolejnych wypadach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Pogoda dopisała to i wypad się udał :-)

      Usuń
  2. W sumie to ja też chcę, żeby tego puchu było pod dostatkiem :) Zima na pewno nie powiedziała ostatniego słowa. Fajnie tak przed świętami wybrać w się góry! Warunki mieliście super.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okres przed świętami okazał się najlepszym czasem na wędrówkę. Zamierzamy z tego zrobić nową coroczną tradycję. Mamy nadzieję, że pogoda zawsze w ten dzień będzie taka cudna.

      Usuń