Dornie

Dornie
Tuż pod Eilean Donan Castle

środa, 14 stycznia 2015

Tatry - KOPA ZIMĄ

I znowu trochę historii z 2014 r. tym razem z Polski....
Widok z Kopy Kondrackiej
Zimowe wejście na Kopę Kondracką - to była prawdziwa frajda!
Nawet najprostsza
i schodzona trasa zyskuje zimą niesamowitego uroku. Mieliśmy okazję utwierdzić się w tym przekonaniu w ubiegłoroczne Święto Trzech Króli. Też nie była to zima stulecia, ale szczyty przykrywała optymalna warstwa śniegu- wędrowało się wygodnie i bezpiecznie. 

 
Startujemy z Kuźnic i po drodze wpadamy do Schroniska na Hali Kondratowej na... oczywiście szarlotkę i tu rozczarowanie - szarlotki brak :-(
Humor poprawia nam rozkoszny sierściuszek, którego najpierw słychać
dopiero później widać, a to za sprawą dzwoneczków na szyi:-) Kotek wydaje się troszkę smutny, ale to raczej rozczarowanie - liczył na jakieś lepsze przysmaki od turystów...



Śniegu nie za dużo, więc dość szybko dochodzimy na Przełęcz Kondracką (1725 m) i dość długo na niej zabawiamy - widoki nas zaczarowały!
Na Przełęczy Kondrackiej
 Dalej, czyli w w drodze na Kopę Kondracką było coraz piękniej...
Nic tylko szczyty wyłaniające się z mgły, która przykrywała to, co znajdowało się poniżej.



 Giewont na tle białego, nieco wzburzonego "morza" prezentował się przecudnie. 

Na zdjęciu poniżej (na horyzoncie) Babia Góra (1725 m) usiłuje udowodnić, że nie jest taka niska... ;-)

 
Dojście z przełęczy na szczyt zajmuje nam już więcej czasu, a to dlatego, że chcemy sfotografować dosłownie wszystko! 

 

Na szczycie obserwujemy, jak mgły podnoszą się coraz bardziej, już nawet szczyty Tatr Wysokich zaczynają niknąć w białym, delikatnym puchu. 
Na Kopie Kondrackiej
Powoli zaczynamy opuszczać tę bajkową krainę...
Schodzimy na
Przełęcz Pod Kopą Kondracką (1863 m), tam mamy widoki jedynie na 50 najbliższych metrów i mgłę.
Można się było tego spodziewać... ;-)
Na Przełęczy Pod Kopą Kondracką (1863 m)
 







Brak komentarzy :

Prześlij komentarz